Pociągi pod specjalnym nadzorem, Hrabal Bohumil - Książka - Księgarnia Mareno.pl

Promocje  |  Nowości  |  Bestsellery  |  Zapowiedzi
Szukaj w sklepie:
Twój koszyk jest pusty

Hrabal Bohumil

Pociągi pod specjalnym nadzorem


Autor: 
Hrabal Bohumil
Liczba stron: 
93
Rok wydania: 
2002
Wydawnictwo: 
Świat literacki
ISBN: 
83-88612-47-6
Okładka: 
miękka
Wymiary: 
12x18

 
Pełna absurdalnego humoru, bystrym okiem uchwycona migawka rzeczywistości.
 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Przeczytaj noty wydawców

 
 
 
 

Szczególnie polecamy:
 

Zdjęcie produktu: Folwark zwierzęcy
Folwark zwierzęcy
broszurowa
George Orwell

cena   13.49 zł

Wysyłka 48h
 
Polecamy również

Podróże Guliwera
cena 
10.00 zł




Pamiętnik z Powstania Warszawskiego wyd.2007
cena 
27.00 zł




 
 
Noty wydawnicze:
 
„Pociągi pod specjalnym nadzorem” (1965), trzecia książka Bohumiła Hrabala i jedno z jego arcydzieł, od razu po premierze przyniosła sławę rodzinnej Czechosłowacji. Rok później czołowy reżyser czeskiej Nowej Fali Jiři Menzel zekranizował „Pociągi...”. Film zdobył Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w 1967 r. O Hrabalu usłyszał cały świat.

Rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, pełna ciepłej ironii opowieść o erotyczno-zawodowych perypetiach zakompleksionego młodzieńca nieudacznika, pomocnika zawiadowcy na wiejskiej stacyjce, uwiodła nie tylko Menzla, a potem członków Amerykańskiej Akademii Filmowej. Magiczną wyobraźnią i rubasznym stylem Hrabala zachwycili się krytycy i czytelnicy na całym globie.

[Mediasat Poland, Kraków 2005 - Kolekcja Gazety Wyborczej]
 
 
Recenzje:
 

dodał: bidrek
2005-07-23 00:00
"Pociągi pod specjalnym nadzorem" Bohumila Hrabala mają charakter autobiograficzny, jak większość jego utworów. W osobie Miłosza Pipki rozpoznajemy samego autora. Hrabala, niedoszłego samobójcę, który w 1945 rozpoczyna pracę na małej stacji kolejowej w Kostomłotach, by po pewnym czasie jako czeski służbista zostać zakładnikiem wycofującego się z frontu niemieckiego pociągu.

Życie na tej stacyjce płynie bardzo leniwie i sennie. Słychać o zbliżającym się froncie, jednak jedynie przejeżdżające pociągi z rannymi czy z amunicją zdają się ten fakt potwierdzać. Dlatego pracownicy drzemią, zawiadowca zajmuje się swoimi gołębiami (jakże popularny i proroczy motyw w twórczości Hrabala, który sam umiera w 1997, wypadając ze szpitalnego okna, gdy chciał nakarmić właśnie gołębie na parapecie).

Dopiero dyżyrny ruchu, Całusek, proponuje Pipce czynny udział w akcji sabotażowej, polegającej na podłożeniu ładunków wybuchowych w transporcie amunicji dla armii niemieckiej. Miłosz płaci za to najwyższą cenę.

"Pociągi pod specjalnym nadzorem" nie są typową powieścią. To bardziej forma szkicu, mamy tylko szczątkowe informacje, akcja dzieje się w ciągu jednego dnia (chociaż jest wiele retrospekcji). Są bardziej osobistym utworem autora.

Mimo dzielenia się doświadczeniami wojennymi, nie brak tu jego poczucia humoru (np. odciśnięcie wszystkich pieczątek na "dupci" Zdenki Świętej przez Całuska), wątków lirycznych. W szczególności utkwił mi w pamięci fragment, kiedy ranny Miłosz mówi do zabitego Niemca: " (...) postrzeliliśmy jeden drugiego, jeden drugiego doprowadziliśmy do śmierci, chociaż z pewnością, gdybyśmy się spotkali gdzieś kiedyś w cywilu, być może polubilibyśmy się, porozmawiali"*.

Narracja Hrabala jest specyficzna. Nieszczególna, ale niezwykle wciągająca. Mam wrażenie zawsze, jakbym słuchał opowieści mojego dziadka lub jakiegoś gawędziarza. Opowiada ciekawie, urzekająco. Aż się nie chce, by przerwał.

----------
* Bohumil Hrabal, "Pociągi pod specjalnym nadzorem" w przekładzie Andrzeja Piotrowskiego, PIW 1969, str.99


dodał: verdiana
2005-02-10 00:00
"Jeśli kiedyś William Faulkner, zapytany, jak zostać sławnym twórcą, odpowiedział, że wystarczy po prostu ołówek i kartki papieru, Hrabal mógłby oświadczyć, że wystarczy pójść do gospody, pić piwo i dobrze nadstawiać uszu".
[z posłowia, Andrzej Czcibor-Piotrowski]

To nastawianie uszu przy piwie w gospodzie idealnie oddaje charakter tej książeczki. Narracja tu toczy się zupełnie bez celu (jest rok 1945), postacie nie są narysowane prawie wcale, nie wiemy o nich prawie nic ponad to, co robią w życiu, kim byli ich przodkowie, na którą stronę zaczesywali włosy na łysinie i jak urządzali swoje służbowe gabinety. Niby nic, ale właśnie te opisy są urocze. Opisy dnia codziennego zwyczajnych ludzi.

Narratorem jest 22-letni praktykant Miłosz Pipka, a poza nim mamy tu: dyżurnego ruchu pana Całuska, zawiadowcę stacji pana Księcia, dyrektora ruchu Grzecznego i telegrafistkę Zdenkę Świętą. Przytaczam nazwiska, bo są ślicznie przekorne. Miłosz opowiada kilka epizodów ze swojego życia, a także z życia swoich współpracowników. Dowiadujemy się też, cóż to ten transport pod specjalnym nadzorem.

To moja trzecia książka Hrabala i mam wrażenie, jakby autor ciągnął nadal tę samą opowieść, rzeczywiście w knajpie przy piwie. Język zawsze jest prosty (nie prostacki), dostosowany do narratorów, a tymi zwykle są ludzie prości.

Nie wiem, co mnie tak do Hrabala przyciąga, ani opisywane historie, ani fabuła, której nie ma, ani język, bo specjalnie wykwintny nie jest. A jednak czytam i sięgam po następną książkę. One są takie... urocze. To słowo mi najbardziej pasuje. ;) Urocze są smaczki, wybrane fragmenty, dla których warto czytać. Np. dialog Miłosza z zawiadowcą nt. zniszczonej kanapy - prześliczny i mój ulubiony. Albo fragment, kiedy Miłosz udaje się do pani zawiadowczyni upewnić się, czy aby jest mężczyzną. I te rysie polskie... ;)

[pl.rec.ksiazki]


dodał: morientes7
2004-07-01 00:00
Rzadki przzypadek - nie potrafię rozstrzygnąć co było lepsze - film czy książka. Uznajmy, że obie doskonałe. Jedna rzecz, zauważyłam, że lepiej czyta się książki Hrabala ludziom, którzy znają Czechy i Czechów.

 
 
 


Dla klientów Moje konto Warunki zakupów Warto odwiedzić O firmie
rss