Paradyzja, Janusz A. Zajdel - Książka - Księgarnia Mareno.pl

Promocje  |  Nowości  |  Bestsellery  |  Zapowiedzi
Szukaj w sklepie:
Twój koszyk jest pusty

Janusz A. Zajdel

Paradyzja


Autor: 
Janusz A. Zajdel
Liczba stron: 
196
Rok wydania: 
2006
Wydawnictwo: 
Supernowa
ISBN: 
83-7054-163-1
Okładka: 
broszurowa
Wymiary: 
12x19

 
cena  20.49 zł
Wysyłka 48h
Do Koszyka
lub zarejestruj się
żeby kupować 1 kliknięciem
 
Paradyzja to orbitalna kolonia, która od stu lat nie utrzymuje kontaktów z Ziemią. Jej mieszkańcy stworzyli własny, idealny ustrój społeczny, Ziemianie podejrzewają jednak, że władze kolonii naruszają fundamentalne prawa człowieka. Ziemski inspektor zastaje świat skrajnie różniący się od obrazu stworzonego przez propagandę. Cenzura i system wymuszania lojalności zmusza obywateli do stosowania wręcz kabaretowych sposobów komunikacji. Ogarnięty paranoją rząd nie chce nawet ujawnić położenia sztucznej planety...
 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Poleć znajomemu Przeczytaj noty wydawców

 
 
 
 

Szczególnie polecamy:
 

Zdjęcie produktu: Starcie królów
Starcie królów
oprawa broszurowa
George R.R. Martin

cena   44.49 zł

Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Służące
Służące
miękka ze skrzydełkami
Stockett Kathryn

cena   35.99 zł

Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Oskar i pani Róża
Oskar i pani Róża
twarda
Schmitt Eric-Emmanuel

cena   20.99 zł

Wysyłka 3-5 dni
 

Zdjęcie produktu: Gra anioła
Gra anioła
oprawa broszurowa
Carlos Ruiz Zafon

cena   13.61 zł

Wysyłka 3-5 dni
 
Polecamy również

Listy na wyczerpanym papierze
cena 
38.49 zł




Imperium
cena 
22.49 zł




Alchemik
cena 
37.99 zł




 
 
Noty wydawnicze:
 
W zniewolonym świecie myśl jest największym zagrożeniem.

System wyłapuje, interpretuje i odpowiednio ocenia nasze myśli.

Myśl, co chcesz, ale nie daj się na tym przyłapać!

Paradyzja to kolonia orbitalna, która od stu lat nie utrzymuje kontaktów z Ziemią. Jej mieszkańcy stworzyli własny, idealny ustrój społeczny. Ziemianie podejrzewają jednak, że władze kolonii naruszają fundamentalne prawa człowieka. Ziemski inspektor, wysłany, żeby zbadać na miejscu sytuację, zastaje świat skrajnie różniący się od tego, co głosi oficjalna propaganda. Wszechobecna cenzura i bezlitosny system wymuszania lojalności zmusza obywateli do stosowania wręcz kabaretowych sposobów komunikacji. Ogarnięty paranoją rząd nie chce nawet ujawnić położenia sztucznej planety…


"- A Paradyzja? Na mapie nie widzę jej orbity?
- Sami chcielibyśmy wiedzieć, gdzie ona jest - zaśmiał się Tibor. - Nikt tego nie wie. Przypuszcza się, że krąży gdzie w odległości paruset kilometrów nad Tartarem, ale to nic pewnego.
- Nie zlokalizowaliście jej nigdy?
- Nie, nikt jej nie widział".

Czy Zajdlowska wizja świata pogrążonego w informacyjnym kłamstwie to naprawdę przeszłość?

[SuperNOWA, 2004]
 
 
Recenzje:
 

dodał: dorsz
2007-11-13 00:00
Sięgnęłam po "Paradyzję" z myślą, że wznawianie tej książki jest spowodowane wyłącznie popularnością nazwiska autora. Byłam przekonana, że w dzisiejszych czasach, po dwudziestu latach przemian, nie da się tego czytać, że można potraktować tę powieść wyłącznie jako ciekawostkę, coś w rodzaju socrealistycznych kryminałów czytanych dzisiaj dla rozbawienia. Nic bardziej mylnego.

Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że to jest political fiction. Nacisk położony został nie na fabułę, której praktycznie tu nie ma, tylko na opis świata. Rinah Devi, pisarz z Ziemi, przylatuje na Paradyzję, sztuczną planetę zbudowaną jako satelita planety Tartar, bogatej w surowce naturalne, na której jednak nie można się osiedlić ze względu na niekorzystne warunki życiowe. Jest pierwszym Ziemianinem, którego wpuszczono na Paradyzję po wielu latach, jej władcy są bowiem bardzo nieufni wobec obcych. Swoją nieufność tłumaczą niezwykłą podatnością planety na wszelkie akty sabotażu. Czym jednak wytłumaczyć zakaz posiadania grzebienia, który konfiskują Rinahowi od razu na wejściu? Jak wyjaśnić niemożność posługiwania się zegarkiem? Co kryje się za przedziwnym, poetyckim sposobem wysławiania się mieszkańców? Rinah napotyka tak wiele zdumiewających zagadek, że tylko jego dociekliwy umysł pisarza nie pozwala mu zwątpić i zrezygnować z prób zrozumienia tego świata.

Współczesny czytelnik może na początku całkowicie utożsamić się z Rinahem. Jak on, przybywamy z - przynajmniej pozornie - wolnego świata. Razem z nim możemy dziwić się organizacji Paradyzji, świata uważanego przez jego mieszkańców za doskonały. Reagujemy na przezroczyste ściany podobnym jak on poczuciem skrępowania, i nie do końca przekonuje nas tłumaczenie, że wszyscy Paradyzyjczycy to jedna rodzina i nie mają przed sobą nic do ukrycia, po cóż więc mieliby zasłaniać swoje życie. I dopiero kiedy dowiadujemy się, że wszystkie rozmowy tubylców są śledzone przez wszechobecny System, który wyłapuje słowa uważane za podejrzane i nakłada na wypowiadającego je odpowiednią karę, zaczynamy czuć się nieswojo.

Żyjemy w wolnym świecie, teoretycznie... a mówi wam coś nazwa Echelon? Stąd już niedaleko do skojarzenia identyfikatorów, które pozwalają Systemowi śledzić wszystkie ruchy obywatela, z naszymi komórkami albo kartami kredytowymi. Różnica jest, wydaje się, podstawowa. Nam nikt nie każe używać poczty elektronicznej, telefonu komórkowego ani kart kredytowych. System z Paradyzji zaś wymusza używanie identyfikatorów, które noszone muszą być obowiązkowo na palcu, ponieważ inaczej człowiek nie mógłby dostać pożywienia ani nawet otworzyć żadnych drzwi, czyli nie mógłby przetrwać w tym świecie. Czy rzeczywiście jednak ta różnica jest tak bardzo znacząca?

Przeczytajcie "Paradyzję" i przemyślcie zasady koalangu, języka kojarzeniowo-aluzyjnego, stworzonego, aby oszukać wszędobylski komputerowy podsłuch. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać...

 
 
 


Dla klientów Moje konto Warunki zakupów Warto odwiedzić O firmie
rss