Gustav Meyrink
Biały Dominikanin
Autor: Gustav Meyrink
Liczba stron: 203
Rok wydania: 2002
Wydawnictwo: Pracownia Borgis
ISBN: 83-87129-80-1
Okładka: oprawa broszurowa
Wymiary: 12.5x19.5
Powieść ukazuje nam duchowe zmagania boskiej duszy i uświetnionego ciała. Potomek starożytnego rodu Bogumił Gołębnik przeszedł na ścieżkę wtajemniczenia "z mieczem" i "z ciałem" i zniknął, został włączony do Łańcucha Braterstw. Książka jest prawdziwą perłą i skarbnicą gnostycznej wiedzy duchowej.
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Senniktwarda
Eili Goldberg
cena
16.05 zł
Wysyłka 24h
Magia ochronnamiękka
Chrzanowska Alla Alicja
cena
26.49 zł
Wysyłka 48h
Noty wydawnicze:
"Biały dominikanin", z prezentowanej powieści pod tymże tytułem, Raimund de Pennaforte, postać ukształtowana na wzór Chrystiana Różokrzyża, który zapisał imię głównego bohatera powieści Bogumiła Gołębnika (Christopher Taubenschlag) w Księdze Życia, w dziewiczym eterze Odnowy, to prototyp Pierwotnego Boskiego Człowieka, Chrystus w nas.
Bogumił Gołębnik, miły Bogu uczeń na ścieżce, potomek starożytnego rodu, pierwotnej boskiej rasy, po długiej wędrówce, jako dwunasty potomek rodu, powraca do swych źródeł. Musi jednak najpierw spojrzeć w twarz straszliwej meduzie - własnej Istocie Aurycznej, bogu tej natury w nas i odmówić współpracy. Jest to możliwe dzięki tajemnicy "wyzwolenia z mieczem" i z "ciałem", tj. dzięki transfiguracji duszy i ciała, biblijnemu "Odrodzeniu z Wody i z Ducha", za pośrednictwem praatomu, cudownego kwiatu lotosu - siły Chrystusowej.
Bogumił Gołębnik otrzymuje znak Zakonu, objawia się w nim pięcioramienna szata duszy, pięcioramienna gwiazda, pentagram duszy. Ten znak chroni go przed imitacją Boskiego Światła, przed tymi, którzy służą meduzie, którzy podszywając się pod Braterstwo pragną zbudować raj na ziemi. Ten znak łączy go na zawsze z Łańcuchem Braterstw, ciągnącym się w nieskończoność.
[Pracownia "Borgis", 2002]
Recenzje:
dodał: hidden_g0at
2007-11-14 00:00
Zawsze będę podkreślał wyjątkowość prozy Meyrinka. Jest w niej coś, czego wielu pisarzy nie zdołało nigdy osiągnąć, coś, czego nawet może nie potrafili sprecyzować. On po prostu wybija się na każdym kroku. Ale zacznijmy od początku.
A najpierw warto przybliżyć odrobinę sylwetkę „szatana z Pragi”. Tylko odrobinę jednak, gdyż można by o nim mówić długu i długo, coraz to bardziej oddalając się od meritum. Celem życia tego niemieckiego pisarza z początku XX wieku było samodoskonalenie. Dążenie do jakiegoś absolutu, którego poszukiwał całe życie w naukach Wschodu, w jodze, buddyzmie, kabale, w spirytyzmie i wszelakich innych źródłach nadnaturalności i duchowości. Był ich wielkim znawcą i pasjonatem. Krążyły o nim swego czasu sensacyjne plotki, które doprowadziły do nadania mu wspomnianego już tytułu „praskiego szatana”. Mówiono, że potrafi lewitować, że praktykuje czarną magię, że znika, opowiadano też wiele innych historii, których wiarygodności nie śmiem obalać. Był również znakomitym pisarzem i satyrykiem, członkiem praskiej bohemy i... urzędnikiem.
Wielki zachwyt budzi we mnie styl, jakim się posługiwał, pisząc swe dzieła. Jest bardzo oszczędny, a jednocześnie niezwykle poetycki i plastyczny. Wymaga od czytelnika ogromnego skupienia i permanentnej analizy - a jednocześnie zachwyca. Twórca „Golema” jest pod tym względem przeze mnie szczególnie ceniony. Inna rzecz to intrygujące, niebanalne fabuły, okraszone – a jakże – sporą dozą groteski, satyry i okultyzmu. Meyrink jakby na raz starał się pisać doskonałe utwory – czysto estetycznie i ideowo - i faszerować je symbolami, tworząc swoistą wykładnię swego ducha, wiedzy i doświadczeń. Dość rzec, że „Golem” jest nazywany biblią kabalistów. Mnogość i złożoności warstwy symbolicznej może stanowić tu nie lada orzech do zgryzienia dla czytelnika. No i nastrój – zawsze mroczny i niepokojący - choć „Biały dominikanin” jest tu jakby drobnym wyjątkiem. Tutaj jest troszkę jaśniej, bliżej czystej duchowości. Bo i jest to w takim samym stopniu powieść, jak i traktat metafizyczno-teologiczny. Wpływa to niejako na niski stopień zainteresowania tą pozycją, a szkoda, gdyż nawet abstrahując od tej warstwy – jest tu co poczytać.
Treścią powieści jest przemiana duchowa Bogumiła Gołębnika – wychowanego początkowo w sierocińcu, następnie przez pewnego barona-latarnika. Meyrink przedstawia skomplikowane więzi rodzinne i wynikające z nich zdarzenia, opisuje historię pewnych miłości, wielkich nieszczęść, piętnuje filisterstwo i wzrusza. Nie ma tu znanej z poprzednich powieści Meyrinka grozy – została tajemniczość, niesamowitość i uduchowienie.
Nie mogę powiedzieć, bym zachęcał wszystkich do przeczytania tej powieści. Ale zaręczam, że jest to rzecz wyjątkowa i zainteresowania warta - tyle że dosyć nietypowa i niełatwa. Szczególnie powinny się nią zainteresować szukający drogi w duchowości i miłośnicy literatury niesamowitej. Albo po prostu ci, którzy lubią czytać piękne rzeczy.