Eco Umberto (red.)
Historia piękna
Autor: Eco Umberto (red.)
Liczba stron: 440
Nr wydania: 1
Rok wydania: 2005
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 83-7301-691-0
Okładka: twarda z obwolutą
Wymiary: 18x24
Książka ta - choć ilustrowana obrazami stu arcydzieł wszech czasów - nie jest kompendium wiedzy o sztuce. Obrazy, podobnie jak cytaty z dzieł literackich, od Pitagorasa po teksty współczesne, odzwierciedlają zróżnicowane pojęcia piękna, jakie pojawiały się na przestrzeni dziejów. Książka ilustruje, w jaki sposób pojmowano piękno natury, kwiatów, zwierząt, ciała ludzkiego, gwiazd, proporcji matematycznych, światła, drogocennych kamieni, Boga i szatana.
Poleć znajomemu:
Noty wydawnicze:
Książka ta – choć ilustrowana stoma arcydziełami wszech czasów – nie jest kompendium wiedzy o sztuce. Obrazy, podobnie jak cytaty z dzieł literackich, od Pitagorasa po teksty współczesne, odzwierciedlają zróżnicowane pojęcia piękna, jakie pojawiały się na przestrzeni dziejów. Książka ilustruje, jak pojmowano piękno natury, kwiatów, zwierząt, ciała ludzkiego, gwiazd, proporcji matematycznych, światła, drogocennych kamieni, Boga, wreszcie - szatana. Na podstawie tekstów filozofów, pisarzy, uczonych, mistyków i teologów oraz świadectw artystów można się także zorientować, jak odczuwał piękno zwykły, przeciętny człowiek. Okazuje się, że nie tylko w różnych epokach, ale nawet w obrębie tej samej kultury ścierały się ze sobą różnorodne pojęcia na temat piękna. Czytelnik sam może się przekonać, czy w tak odmiennych swych przejawach koncepcja piękna zachowała pewne cechy stałe. Bez wątpienia przeżyje przy tym pasjonującą przygodę estetyczną i intelektualną. Autorem połowy tekstów jest Umberto Eco, drugiej części Girolamo de Michele.
[Dom Wydawniczy Rebis, 2005]
Recenzje:
dodał: dot59
2006-08-05 00:00
"Historia piękna" to pozycja, którą nie wiadomo jak sklasyfikować. Kilkaset reprodukcji obrazów i rycin, fotografii rzeźb, przedmiotów sztuki użytkowej i obiektów architektonicznych – więc album? Dwie i pół setki (czasem dość obszernych) wyjątków z poematów, powieści, rozpraw filozoficznych i naukowych – zatem tematyczna antologia literatury? I wreszcie blisko setka wysublimowanych, pełnych erudycji tekstów, analizujących rozmaite aspekty postrzegania i kreowania piękna w poszczególnych epokach historycznych – zbyt krótkich i zwięzłych jak na eseje, zbyt mało szczegółowych jak na systematyczny zarys historii sztuki - w takim razie rodzaj encyklopedii albo może podręcznika dla początkujących?...
Lecz czy znajomość przynależności gatunkowej tej pozycji jest czytelnikowi rzeczywiście niezbędna? Na użytek tych, którzy uważają, że tak, określmy ją więc jako przewodnik. Bowiem tak, jak przewodnik turystyczny nie jest ani albumem fotografii, ani atlasem, ani podręcznikiem historii i geografii regionu, ani też książką adresową, będąc zarazem po trosze każdym z nich – tak i "Historia piękna", nie należąc w całości do żadnej z wymienionych wcześniej kategorii i spełniając pewne cechy każdej z nich, staje się swoistym przewodnikiem po krainie estetyki. Możemy tę krainę zwiedzać, jak nam serce dyktuje: przemierzając metodycznie każdą jej piędź w porządku chronologicznym albo przystając tylko przy wybranych obiektach; studiując komentarze i następnie poszukując w otaczających je reprodukcjach i cytatach potwierdzenia ich trafności, albo odwrotnie, analizując próbki twórczości artystów różnych epok przy pomocy własnych narzędzi poznawczych, i porównując wyciągnięte wnioski z tymi, do których doszli autorzy. Jakikolwiek sposób wędrówki byśmy obrali, przygoda z ujętą w ten sposób sztuką zawsze okaże się czymś nowym, czymś kształcącym lub wzbogacającym, choć od wielu z nas wymagać będzie niemałego mozołu – bo niełatwo umysłowi nienawykłemu do kunsztownej retoryki dotrzymać kroku wywodom starożytnych czy średniowiecznych mędrców…
Dopracowana z pietyzmem strona edytorska (której jedynym minusem jest koncepcja wyróżnienia akapitów rozpoczynających poszczególne rozdziały białym drukiem na czarnym tle, co na odległość robi wrażenie, lecz dla oka jest ogromnie nieprzyjazne!) sprawia, że książka warta jest swojej – niebagatelnej, powiedzmy szczerze – ceny. Szkoda jednak, że czyni ją to praktycznie niedostępną dla wielu ludzi, którzy na co dzień muszą liczyć się z każdym groszem, a przecież też mają prawo do obcowania z wysoką kulturą…