Karol Maliszewski
Sajgon
Autor: Karol Maliszewski
Liczba stron: 160
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Biuro Literackie
ISBN: 978-83-62006-52-6
Okładka: broszurowa
Wymiary: 16x22.5
Książka przynosi barwne obrazki z życia - kulturalnego i nie - dolnośląskiej prowincji, oglądanej oczyma kilku osób: nauczyciela, pisarza, jurora konkursów - Kojaka, nauczyciela matematyki Teodora Szeremety, katechetki Leokadii, Zenona Jackiewicza, opiekuna szkolnej świetlicy, Franciszka Wartoka, nauczyciela wychowania fizycznego, praktykantki Izy Palczak oraz nauczyciela polskiego, niejakiego Karola Maliszewskiego.
Dzięki kilku narratorom poznajemy noworudzką dzielnicę zwaną Sajgonem, do której wolą nie zaglądać przedstawiciele oświaty (i nie tylko oni). Kojak w opuszczeniu i rozpadzie Sajgonu widzi miejsce ścierania się dwóch sfer: jasnego, określonego "tu" i mętnego i ciemnego "tam". Do czego prowadzi owo starcie?
"Karol Maliszewski dużo wie na temat literackich cudowności, zna pokrętne zależności, jakie zachodzą między prawdą i zmyśleniem. Ciągle szuka adekwatnej formuły, eksperymentuje z konwencją prozy dokumentu osobistego, bada różne możliwości literatury tego rodzaju, przymierza się coraz śmielej. Afabularność jego poprzednich próz z wolna ustępuje, refleksyjność zostaje poskromiona, pojawia się natomiast opowieść", pisał po premierze poprzedniej książki prozatorskiej Maliszewskiego, "Faramuchy", Dariusz Nowacki.
Poleć znajomemu:
Polecamy również
cena
26.49 zł
cena
38.49 zł
Recenzje:
dodał: Olga
Książka robi wrażenie autobiograficznej, bowiem ukazuje małomiasteczkową rzeczywistość widzianą oczami sfrustrowanego inteligenta. Autor, wcielając się w różnych bohaterów, przeprowadza coś w rodzaju rozliczenia z własną przeszłością, ubarwiając je krytyką prowincjonalnych stosunków społecznych, systemu edukacji i polskiej rzeczywistości w ogóle; w dosyć ponury sposób przedstawia kulisy żałosnych konkursów poetyckich, dodatkowo szydząc z jurorów i poetów (czy ktoś go jeszcze zaprosi do jury?). Ogólnie, świat wg. Maliszewskiego jest depresyjny, pozbawiony wartości duchowych, zaludniony ćwierćinteligentami i degeneratami. Na szczęście, jego bohaterowie (literackie alter ego pisarza?) należą do światłych naprawiaczy rzeczywistości, widzących jej nędzę i upadek człowieczeństwa, są mądrzy i wrażliwi, a przy okazji znają się na literaturze i filozofii jak mało kto, co napawa czytelnika optymizmem, chociaż wydaje się naiwne i archaiczne, jak literatura dydaktyczna z czasów Gomułki (albo szerzej – socrealistyczna). Niestety, optymizmem nie napawa warsztat pisarski Karola Maliszewskiego, który jest przykładem rozmijania się teorii z praktyką; nie jest on w stanie skonstruować powieści: fabuła rwie się, jest niespójna i dziurawa, brak jest wyraźnego zamysłu, kłuje w oczy nieudolność opisu, brak wyobraźni, widoczne szwy i łaty – co czyni z autora „Sajgonu” jednonogiego teoretyka skoku w dal, który wie jak, ale nie potrafi.
dodał: Dorota
Właśnie przeczytałam i mam inne wrażenia. To nie jest dokument, tylko stylizacja na dokument, takie kartki z dziennika różnych osób z miasteczka. I miasteczko, i osoby opisane moim zdaniem ciekawie. To się dobrze czyta, niektóre sugestywne fragmenty ciągle mam w pamięci. Na tle współczesnej prozy pozycja odrębna, wyrazista.