Marilyn ostatnie seanse, Michel Schneider - Książka - Księgarnia Mareno.pl

Promocje  |  Nowości  |  Bestsellery  |  Zapowiedzi
Szukaj w sklepie:
Twój koszyk jest pusty

Michel Schneider

Marilyn ostatnie seanse


Autor: 
Michel Schneider
Liczba stron: 
380
Nr wydania: 
1
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo: 
Znak
ISBN: 
9788324009992
Okładka: 
twarda
Wymiary: 
14x20.5

 
cena  35.49 zł
Wysyłka 48h
Do Koszyka
lub zarejestruj się
żeby kupować 1 kliknięciem
 
Niezwykła i zaskakująca zarazem książka o tajemnicy Marilyn Monroe. Zaskakująca - bo ujawnia nieznane szczegóły z życia aktorki; autor korzystał między innymi z taśm, które Monroe nagrywała dla swojego psychoanalityka, cytuje jej nieznane dotąd listy (np. do Anny Freud). Z książki dowiemy się między innymi, dlaczego w filmach Marilyn mówiła szeptem, a także jak przygotowywała się na jedno z pierwszych spotkań z Kennedym... Niezwykła - bo napisana w oryginalny sposób; nie jest to ani kolejna powieść, ani biografia, Schneider stworzył zupełnie nowy gatunek łączący elementy fikcji i dokumentu, dzięki czemu tekst czyta się tak, jakby oglądało się film - nic zresztą dziwnego; tłem książki jest Hollywood lat 50. i 60., a przez jej karty przewija się cała plejada znakomitości i gwiazd tamtego czasu (m.in. Truman Capote, Vladimir Nabokov, Clark Gable, Yves Montand). Schneider, choć ukazuje nieznane fakty z życia Monroe, nie stosuje tanich chwytów ani nie ucieka się do sensacji. Książka napisana jest z dużą kulturą i klasą - nieprzypadkowo znalazła się w ścisłej czołówce powieści nominowanych do nagrody Goncourtów w 2006 roku, a prawa do jej wydania zostały zakupione przez najbardziej prestiżowe wydawnictwa na świecie.
 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Poleć znajomemu Przeczytaj noty wydawców

 
 
 
 

Szczególnie polecamy:
 

Zdjęcie produktu: Wywiad z sobą samą. Apokalipsa
Wywiad z sobą samą. Apokalipsa
twarda z obwolutą
Fallaci Oriana

cena   30.99 zł

Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Świadectwo
Świadectwo
oprawa twarda
Kard. Stanisław Dziwisz

cena   26.49 zł

Wysyłka 24h
Zdjęcie produktu: Nie wierzę w życie pozaradiowe
Nie wierzę w życie pozaradiowe
Kartonowa Foliowana
Marek Niedźwiecki

cena   33.99 zł

Wysyłka 24h
 

Zdjęcie produktu: Każdy szczyt ma swój Czubaszek
Każdy szczyt ma swój Czubaszek
twarda
Andrus Artur, Czubaszek Maria

cena   35.99 zł

Wysyłka 3-5 dni
 

Klienci którzy kupili ten produkt kupili także:
 

Zdjęcie produktu: Blondynka w Tybecie
Blondynka w Tybecie
broszurowa
Beata Pawlikowska

cena   8.99 zł
Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Poradnik globtrotera pocket
Poradnik globtrotera pocket
broszurowa
Beata Pawlikowska

cena   19.99 zł
Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Blondynka na językach - angielski USA+ CD
Blondynka na językach - angielski USA+ CD
broszurowa
Beata Pawlikowska

cena   26.99 zł
Wysyłka 24h
Zdjęcie produktu: Blondynka na safari
Blondynka na safari
miękka
Pawlikowska Beata

cena   17.49 zł
Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Zdesperowane kobiety postępują desperacko
Zdesperowane kobiety postępują desperacko
miękka ze skrzydełkami
Pawlowska Halina

cena   24.59 zł
Wysyłka powyżej 7 dni
Zdjęcie produktu: Gitara dla bystrzaków
Gitara dla bystrzaków
miękka
Mark Phillips, Jon Chappell

cena   31.99 zł
Wysyłka 3-5 dni
 
Polecamy również

Steve Jobs (oprawa twarda)
cena 
54.49 zł




Steve Jobs
cena 
49.49 zł




Marzenia i tajemnice
cena 
35.99 zł




Marzenia i tajemnice
cena 
44.99 zł




 
 
Noty wydawnicze:
 
Niezwykła i zaskakująca zarazem książka o tajemnicy Marilyn Monroe. Zaskakująca - bo ujawnia nieznane szczegóły z życia aktorki; autor korzystał między innymi z taśm, które Monroe nagrywała dla swojego psychoanalityka, cytuje jej nieznane dotąd listy (np. do Anny Freud). Z książki dowiemy się między innymi, dlaczego w filmach Marilyn mówiła szeptem, a także jak przygotowywała się na jedno z pierwszych spotkań z Kennedym...

Niezwykła - bo napisana w oryginalny sposób; nie jest to ani kolejna powieść, ani biografia, Schneider stworzył zupełnie nowy gatunek łączący elementy fikcji i dokumentu, dzięki czemu tekst czyta się tak, jakby oglądało się film - nic zresztą dziwnego; tłem książki jest Hollywood lat 50. i 60., a przez jej karty przewija się cała plejada znakomitości i gwiazd tamtego czasu (m.in. Truman Capote, Vladimir Nabokov, Clark Gable, Yves Montand).

Schneider, choć ukazuje nieznane fakty z życia Monroe, nie stosuje tanich chwytów ani nie ucieka się do sensacji. Książka napisana jest z dużą kulturą i klasą - nieprzypadkowo znalazła się w ścisłej czołówce powieści nominowanych do nagrody Goncourtów w 2006 roku, a prawa do jej wydania zostały zakupione przez najbardziej prestiżowe wydawnictwa na świecie.

[Znak, 2008]
 
 
Recenzje:
 

dodał: dot59
2008-09-24 00:00
Nic na to nie poradzę, ale słowo „seans” najpierw kojarzy mi się z seansem kinowym; gdybym nie zajrzała do notki na okładce, byłabym gotowa sądzić, że rzecz traktuje o ostatnich filmach z udziałem aktorki. Jednak skonstatowanie, że mowa o całkiem innych seansach - psychoanalitycznych, którym Monroe poddawała się przez co najmniej kilka lat - nie osłabiła mojej ciekawości, wręcz przeciwnie, bo ta karta z jej życia nie była mi szerzej znana.

Norman Mailer w „Marilyn” wymienia nazwisko jej ostatniego psychoanalityka, wspomina, że to z jego inspiracji nabyła dom, w którym kilka miesięcy później znaleziono ją martwą, i że również on podesłał jej gospodynię, mającą mu donosić o wszystkich poczynaniach pacjentki - ale to wszystko razem nie zajmuje więcej niż trzy strony. Michel Schneider poświęcił tej kwestii całą kilkusetstronicową powieść.

W pierwszej chwili wydaje się, że mamy do czynienia z fabularyzowanym dokumentem: reportażowy styl, precyzyjnie podawane miejsca i daty, cytaty z listów i wywiadów prasowych… „Powieściowa” jest natomiast konstrukcja książki, w której bez jakiegoś określonego klucza mieszają się sceny z okresu będącego przedmiotem opowieści (pomiędzy oddaniem się Marilyn pod opiekę doktora Greensona a jej śmiercią), retrospekcje z lat wcześniejszych i uzupełnienia odnoszące się do wydarzeń znacznie późniejszych - oraz koncepcja uzupełnienia faktów fikcją, sięgającą - jak mówi sam autor - „do przypisywania jednym tego, co powiedzieli, widzieli czy przeżyli inni (…), pisania wyimaginowanych artykułów czy notatek i obdarzania postaci marzeniami i myślami, których nie potwierdza żadne istniejące źródło”*.

Najwyraźniej fikcyjna nie jest też teza, że psychoanaliza nie pomogła nieszczęśliwej, rozchwianej kobiecie wydobyć się z dołka, że relacja między nią a Greensonem wyszła poza ramy układu lekarz:pacjent (nie, nie, to nie to, co prawie wszyscy gotowi sobie pomyśleć; wygląda na to, że akurat on nie dołączył do braci Kennedych, Montanda, Sinatry i wszystkich innych, z którymi ówczesna ikona seksu dzieliła łoże…) i że choć trudno obarczać psychiatrów całą winą za śmierć Monroe, nie sposób zwolnić ich z częściowej przynajmniej odpowiedzialności: bez recept lekarskich nie mogłaby przecież pochłaniać nieopisanych ilości psychotropów i narkotyków, odgrywających niebagatelną rolę w łańcuchu zdarzeń poprzedzających przedwczesny zgon.

Z fragmentów niefikcyjnych można wydobyć sporo informacji o wcześniejszych przeżyciach Marilyn: o chorobie psychicznej matki i dzieciństwie w kolejnych rodzinach zastępczych, o długiej drodze od banalnych fotek w czasopismach do ról w najbardziej kasowych produkcjach filmowych, o przyjaźni z Trumanem Capote (który w pewne rysy jej charakteru wyposażył bohaterkę „Śniadania u Tiffany’ego”)i o tym, jak wciąż dostrzegano w niej tylko seksowne ciało, a nie wrażliwego człowieka.

Dla kogoś, kto nie czytał żadnej usystematyzowanej jej biografii, to jednak za mało (lecz, by sprawiedliwości stało się zadość, trzeba przyznać, że ani autor, ani wydawca nie obiecują czytelnikowi dostarczenia kompletnego dossier aktorki). Zakładając, że książka trafi do właściwego adresata, niewiele można jej mieć do zarzucenia poza tym, że wspomniana wcześniej dość chaotyczna narracja nie sprzyja dobremu odbiorowi. Język autora jest ładny i wyrazisty, strona edytorska dopracowana; dopatrzyłam się tylko jednej, praktycznie nieznaczącej, nieścisłości w tekście - trudno powiedzieć, czy zawinionej przez autora, czy tłumacza - mianowicie utożsamienia pastylki z kapsułką.

A dodatkową korzyścią z lektury było dla mnie ugruntowanie wcześniejszego przekonania, że psychoanaliza to metoda, której wartość swego czasu rozdmuchano do niemożliwości, podczas gdy w rzeczywistości ma zastosowanie dość ograniczone, a jeśli ktoś odnosi z niej pożytek, to raczej lekarz (w sensie diagnostycznym, nie wspominając o honorariach), niż sam pacjent.



---
* Michel Schneider, „Marilyn - ostatnie seanse”, przeł. Jacek Giszczak, wyd. Znak, Kraków 2008, s. 9-10.


dodał: normajeane
2008-09-17 00:00
Do najnowszej pozycji o Marilyn, która ukazała się na polskim rynku, podeszłam dość sceptycznie - książka napisana przez psychoanalityka o ostatnich seansach psychoanalitycznych Marilyn z dr. Ralphem Greensonem. Nie jest to biografia aktorki - sam autor to podkreśla - jest to pozycja na pograniczu biografii i "Blondynki" Oates. Jej wyjątkowość polega jednak na tym, że dotyczy czegoś, co niedawno ujrzało światło dzienne - taśm, które Monroe nagrywała pod koniec życia dla swojego psychiatry. Głównie taśm, ale przecież nie tylko.

Książka jest napisana chaotycznie. Nie wiem, czemu służyć ma skakanie po datach, ludziach, miejscach. Ta quasi-biografia, poza defektami czysto formalnymi, zawiera wiele nieścisłości, by nie rzec dosadniej - zwykłych bzdur.

"Praca na planie »Jak poślubić milionera« była ciągiem chaotycznych zdarzeń. 26 stycznia Marilyn przerwała zdjęcia w chwili kręcenia sceny z piosenką »My Heart Belongs to Daddy«"[1] - piosenka "My Heart..." pochodzi z filmu "Let's Make Love".

"Zresztą to w Venice był grób matki jej matki, Delly, wariatki, która chciała ją udusić poduszką, gdy była niemowlakiem"2] - babka Marilyn, wtedy Normy Jeane Baker vel Mortenson vel Mortensen, Della Monroe, nie była "wariatką", nie dusiła też małej Normy poduszką; zainteresowanych najrzetelniejszą biografią aktorki, jaka kiedykolwiek się ukazała, odsyłam do dzieła autorstwa Donalda Spoto "Marilyn Monroe. Biografia". Schneider nawet nie wysila się, aby zweryfikować szereg konfabulacji, które o sobie mówiła/pisała ona sama, jak również napisało wielu mniej lub bardziej podrzędnych pisarzy-gawędziarzy (np. "Marilyn" Normana Mailera - książka będąca doskonałym przykładem pisarstwa à la pseudologia fantastica; notabene Mailer w jednym z wywiadów, kilkanaście lat po opublikowaniu "Marilyn" w latach 70., sam przyznał, że... nie miał wtedy pieniędzy, że zmyślał, bo na Marilyn zawsze można nieźle zarobić).

"Murray była dyplomowaną pielęgniarką z długoletnim stażem w zakładach psychiatrycznych"[3] - w rzeczywistości Eunice Murray, gosposia Marilyn, nie miała wykształcenia medycznego; pełniła rolę szpiega, poleconego przez... dr Greensona.

"Wszyscy to mówili: Marilyn nie wie, kim jest. Niedawno otworzyła drzwi swego domu w Brentwood nowej pokojówce i serdecznie uścisnęła jej dłoń.
- Nie mogę uwierzyć, że jest pani Marilyn Monroe - powiedziała kobieta.
- Cóż, sama nie jestem pewna. Tak mi się wydaje, bo wszyscy tak mówią"[4] - owszem, scena taka miała miejsce, nie w Brentwood jednak, lecz w domu George'a Barrisa, podczas jednej z ostatnich sesji zdjęciowych Monroe; pokojówka fotografa, dowiedziawszy się, że za chwilę przyjedzie sama Marilyn Monroe, poprosiła go o przedstawienie jej gwieździe. Gdy ten to uczynił, pokojówka faktycznie wypowiedziała podobne zdanie, na co Marilyn - z uśmiechem! - odpowiedziała: "Ja też nie mogę w to uwierzyć, ale wszyscy tak twierdzą" (cytat ten pochodzi z filmu dokumentalnego "Marilyn Monroe - The Final Days").

"Billy Wilder w filmie »Mężczyźni wolą blondynki« kazał mi wygłaszać kwestię: »nie jestem profesorem Freudem!«. Pamięta pan, ta scena, w której Tony Curtis udaje, że seks jest mu obojętny"[5] - Wilder nie wyreżyserował filmu o powyższym tytule, scena z Curtisem pochodzi z "Some Like it Hot".

"[Inger Stevens - przyp. autorki] urodziła się dwa lata przed Marilyn"[6] - aktorka ta urodziła się... 8 lat po Marilyn.

Ogólnie rzecz ujmując - książka wydała mi się mało rzetelna, przesycona psychoanalizą, opowiada głównie o silnej, patologicznie uzależniającej relacji największej gwiazdy w dziejach kina i jej psychoanalityka. Jest to spojrzenie ciekawe, ale zubażające, zbyt jednostronne, jednoczynnikowe. Można by wywnioskować na podstawie tej książki, że to psychoanaliza przyczyniła się do samobójczej śmierci aktorki - "Marilyn nie jest pacjentką nadającą się do psychoanalizy"[7], jak powiedział jej psychoanalityk. Pomimo mojego skrajnie negatywnego stosunku do psychoanalizy - nie jest to, według mnie, i nie tylko mnie, również wg prof. Jerzego Brzezińskiego chociażby, metoda naukowa (w Stanach Zjednoczonych, w APA, czyli American Psychological Association, toczy się obecnie spór o to, czy metody projekcyjne - są to metody diagnostyczne oparte na "metodologii" psychoanalitycznej - powinny być nadal stosowane) - jedno, w moim odczuciu, jest pewne: świetnej aktorce, niezwykle inteligentnej kobiecie, ambitnej, lecz nieszczęśliwej, samotnej, wylęknionej, cierpiącej na BPD (Borderline Personality Disorder), czyli zaburzenie polegające na życiu "na krawędzi", pomiędzy psychozą a nerwicą - seanse psychoanalityczne, jak również jej osobiści lekarze, zatrudnieni przez wytwórnię Fox, dr Greenson, psychiatra i dr Engelberg, internista, nie pomogli jej... Nie mogli? Nie chcieli? To już jest temat na inną książkę...



---
[1] Michel Schneider, "Marilyn. Ostatnie seanse", przekład: Jacek Giszczak, wyd. Znak, Kraków 2008, s. 54.
[2] Ibidem, s. 163.
[3] Ibidem, s. 178.
[4[ Ibidem, s. 225.
[5] Ibidem, s. 305.
[6] Ibidem, s. 223.
[7] Ibidem, s. 202.

 
 
 


Dla klientów Moje konto Warunki zakupów Warto odwiedzić O firmie
rss