Wonderful World, Always On My Mind, Everybody Loves Somebody to najbardziej klasyczne z klasycznych utworów, jakie wydała muzyka rozrywkowa. Kwintesencja stylu, smaku, elegancji... Cech, które bliskie są Piotrowi Polkowi. Nie chcę odkrywać Ameryki - deklaruje śpiewający aktor, który wziął te, i inne, standardy na warsztat. Skoro zyskałem okazję nagrania płyty, chciałem zaśpiewać takie piosenki, jakich lubię słuchać. W takim rytmie bije po prostu moje serce. Chwilowe trendy przychodzą i odchodzą, ale nasze ucho wciąż pragnie wytchnienia, spokoju, kultury.Piotr zajmuje się piosenką niemal od początku swojej kariery. Do świadomości Polaków brawurowo wdarł się jednak jesienią 2007 roku. Stanął wtedy na podium w drugiej edycji muzycznego show telewizji Polsat, Jak Oni śpiewają. Te cztery miesiące to była potężna lekcja cierpliwości, wytrwałości i odporności. Program znów wciągnął mnie w śpiewanie - wspomina Polk, który w ostatnich latach koncentrował się na aktorstwie (choćby w serialach Samo życie, Oficer czy Codzienna 2 m. 3). Rodzaj piosenek, które wykonywałem był mi raczej obcy. Jestem wychowany na interpretacji tekstów, na smakowaniu muzyki, a tu leciały hiciory, że aż grzmiało... Emocje sprawiły, że straciłem parę kilogramów, nabrałem jednak dystansu i jeszcze bardziej utwierdziłem się w gustach. Pozwoliło to wybrać na płytę naprawdę bliski mi materiał.Ten bliski materiał to połączenie ulubionych standardów, utworów wyszperanych w przepastnej, domowej płytotece (dominuje jazz i swing), ale i rzeczy które same się nasuwały. Jak Smile Charliego Chaplina, kompozycji z filmu Dzisiejsze czasy... Słyszałem ją kiedyś, potem o niej zapomniałem, a ostatnio wciąż do mnie w różnych miejscach wracała. Nie jestem przesądny, lecz stwierdziłem, że coś w tym musi być. I zająłem się nią - mówi Piotr. W zestawie wyróżnia się też All The Way, spopularyzowana przez Franka Sinatrę: On to zaśpiewał bardzo prywatnie - tu sobie chrząknie, tu popije... Ale ta wersja bardzo mi się spodobała, inspirowała mnie. To piękna piosenka i bardzo moja. Gdybym mógł, sam napisałbym taki tekst. Powyższe utwory są nastrojowe, co nie znaczy że płyta składa się wyłącznie z takich. Jest tu kilka mocnych, bigbandowych numerów, jak ja to mówię - po byku - śmieje się Piotr wymieniając L-O-V-E, który śpiewał Nat King Cole. Ta pozycja kryje dodatkowe znaczenie: Mam krótkie nazwisko i chciałem ten fakt wykorzystać. Skoro śpiewam piękny numer L-O-V-E, skoro wszystkie piosenki są o miłości… Pomyślałem, że nieźle byłoby zatytułować album Polk In Love.