Tomasz Piątek
Pałac Ostrogskich
Autor: Tomasz Piątek
Liczba stron: 310
Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: 978-83-7414-411-7
Nazwa serii wydawniczej: ...ARCHIPELAGI...
Okładka: oprawa twarda
Wymiary: 12.5x20
Tomasz Piątek tworzy świat meandryczny, pokrętny, pełen mrocznych zaułków, podziemnych przejść i zapomnianych budynków. Wspólnym mianownikiem baśniowych (z ducha) i kryminalnych (w efekcie) perypetii bohatera jest tajemnica. Autor, który nie po raz pierwszy sam został bohaterem swojej powieści, kluczy po Warszawie w poszukiwaniu wrażeń, rozlicza się ze swoim heroinowym nałogiem, pakuje się w mniej lub bardziej drastyczne przygody. Szalone wędrówki wyobraźni o wyraźnie narkotycznym zabarwieniu i towarzyszący im przypadkowi, za to chętni do rozmowy ludzie prowadzą go wprost do odpowiedzi na epokowe pytania. Razem z Piątkiem zrozumiemy więc, dlaczego musimy mieszkać w blokach, uświadomimy sobie, dlaczego Słowianie są tacy chamscy, i z przerażeniem stwierdzimy, że Chopina właściwie mogło nie być - jednak na całe szczęście dla autora (i dla nas) istnieje Pałac Ostrogskich. Piątek w Pałacu Ostrogskich miesza gatunki, łącząc je stylem zarazem lekkim i barokowym. Po dodaniu odrobiny tak charakterystycznej dla autora złośliwości i ironii, a także niesamowitego poczucia humoru, powstało smakowite danie, które z pewnością okaże się przysmakiem nie tylko warszawskich kuchni.
Przeczytaj fragment książki
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Służącemiękka ze skrzydełkami
Stockett Kathryn
cena
35.99 zł
Wysyłka 3-5 dni
Gra aniołaoprawa broszurowa
Carlos Ruiz Zafon
cena
13.61 zł
Wysyłka 3-5 dni
Polecamy również
cena
38.49 zł
cena
22.49 zł
cena
37.99 zł
Noty wydawnicze:
Dlaczego labirynt piwnic ciągnący się pod kamienicami warszawskiego Powiśla ma od stuleci złą sławę? Czy tortury wpływają na możliwości intelektualne torturowanych? Czy ktoś, kto zarządza wszechświatem, choćby i częściowo, może sobie pozwolić na miłość? Jak bardzo futurolog może się uwstecznić? Kto tu kogo kocha i kto tu dla kogo zdycha? Jeśli jesteście zainteresowani odpowiedzią na te pytania, a także moim osobistym życiem, to zapraszam.
Tomasz Piątek
[Wydawnictwo W.A.B., 2008]
Tomasz Piątek tworzy świat meandryczny, pokrętny, pełen mrocznych zaułków, podziemnych przejść i zapomnianych budynków. Wspólnym mianownikiem baśniowych (z ducha) i kryminalnych (w efekcie) perypetii bohatera jest tajemnica. Autor, który nie po raz pierwszy sam został bohaterem swojej powieści, kluczy po Warszawie w poszukiwaniu wrażeń, rozlicza się ze swoim heroinowym nałogiem, pakuje się w mniej lub bardziej drastyczne przygody. Szalone wędrówki wyobraźni o wyraźnie narkotycznym zabarwieniu i towarzyszący im przypadkowi, za to chętni do rozmowy ludzie prowadzą go wprost do odpowiedzi na epokowe pytania. Razem z Piątkiem zrozumiemy więc, dlaczego musimy mieszkać w blokach, uświadomimy sobie, dlaczego Słowianie są tacy chamscy, i z przerażeniem stwierdzimy, że Chopina właściwie mogło nie być - jednak na całe szczęście dla autora (i dla nas) istnieje Pałac Ostrogskich.
Piątek w "Pałacu Ostrogskich" miesza gatunki, łącząc je stylem zarazem lekkim i barokowym. Po dodaniu odrobiny tak charakterystycznej dla autora złośliwości i ironii, a także niesamowitego poczucia humoru, powstało smakowite danie, które z pewnością okaże się przysmakiem nie tylko warszawskich kuchni.
"W Polsce zaczyna się dziać coraz więcej i więcej, dzieje się praktycznie wszystko, krwi też się trochę leje – a nasz reżyser jest coraz bogatszy, coraz potężniejszy, coraz bardziej sławny. I kiedy wreszcie jego córka morduje syna znajomego, on przechodzi swoje piekło – ale gazety boją się napisać nawet słowo o tym, co się stało, panuje milczenie, reżyser jest nadal nietykalny, jego córka też. Czy to, co ci powiedziałem, to prawda? Gorzej, to powieść".
(fragment)
[Wydawnictwo W.A.B., 2008]
Recenzje:
dodał: Milla
Książka Tomasza Piątka "Pałac Ostrogskich" była dla mnie wielkim doświadczeniem. Jest zabawna i wciągająca, ale chwilami myślałam, że pochoruję się z wrażenia. To jest książka o Europie, o Polsce, o sławnych i niesławnych ludziach, o niesamowitych przygodach i tajemnicach, które kryją się w warszawskich podziemiach i na ziemi. Ale także jest to książka o samotności, o narkomanii i rozpaczy. Niezwykłe jest to, że autor ciągle przerywa opowieść, przeskakuje od jednego wątku do drugiego, ale potem wszystko staje się jedną potężną historią o miłości i śmierci. Na końcu wszystkie wątki splatają się w jeden obraz, aby powiedzieć nam coś ważnego o świecie w którym żyjemy. Dawno nie czytałam czegoś tak wciągającego, tak pełnego fantazji i równocześnie tak odważnego. Książka dostała nominację do Nagrody Nike - i słusznie.
Do napisania tej recenzji sprowokowała mnie recenzja zamieszczona obok tutaj na Kolporterze przez Meszuge. Jeśli recenzent pisze, że nie wie, po co jest ta książka napisana, to znaczy, że nie doczytał do końca - Tomasz Piątek w "Pałacu Ostrogskich" przewiduje takie recenzje i właśnie dla takich recenzentów zamieszcza specjalne WYJAŚNIENIE. Mam też wrażenie, że Meszuge chciał jakiejś większej hardcorowości w opisie cierpień narkomana - ale w takim razie zazdroszczę mu odporności. Piątek opisuje rzeczy przerażające w taki sposób, żeby dać czytelnikowi oddech. Nie zawsze się z nim pieści, ale nie znęca się nad nim dla samego znęcania. Tak że jeśli są tu jakieś "Rojenia" - to tylko recenzenta.
dodał: Meszuge
2009-01-27 00:00
Podobała mi się książka „Przekaż dalej”, będąca biografią alkoholika, jednego z założycieli Wspólnoty AA. Bardzo podobała mi się książka „Picie – opowieść o miłości” Caroline Knapp, o alkoholiczce i jej mozolnym wydobywaniu się z nałogu. Niezła była książka „Jak feniks z butelki” Wojciecha Maziarskiego, zawierająca rozmowy czy wywiady z zachowującymi abstynencję alkoholikami. Poruszyła mnie opowieść Christiane Felscherinow i jej „My, dzieci z Dworca ZOO” oraz „Pamiętnik narkomanki” Barbary Rosiek.
Jest to literatura, którą rozumiem i cenię, nawet jeśli niektóre z wymienionych pozycji – lub inne tego typu, które czytałem – nie są arcydziełami w literackim znaczeniu tego słowa. Ewentualne braki warsztatowe autorów znakomicie łatane są w nich przez autentyzm opowieści i dramatyzm relacji.
Mam pojęcie o poruszanych w nich tematach choćby na tyle, iż w pełni zdaję sobie sprawę, że alkoholizm i narkomania to choroby, a nie grzech, nie problem braku silnej woli, nie słabość charakteru. W związku z takimi właśnie przekonaniami kokietowanie czytelnika chorobą, zaburzeniem i dysfunkcją, czyli coś, co robi z upodobaniem Piątek Tomasz na kartach swojej książki, uważam za niesmaczne. Co najmniej.
Och! Och! Patrzcie na mnie! Jakiż ja jestem zły człowiek! Napisałem „Heroinę” i w związku z tym przeze mnie wiele osób uzależniło się od narkotyków i nawet zmarło. Taki straszny ze mnie alkoholik i narkoman!
Tylko że to nie jest śmieszne…
Prawdopodobnie większość ludzi prowadzi w myślach nieustanny dialog z samym sobą. Autor „Pałacu Ostrogskich” postanowił ten strumień jaźni zapisać. A przynajmniej tak to chyba miało wyglądać, problem tylko w tym, że niezupełnie się udało, bo do lekkości stylu Głowackiego, który z prawdziwą maestrią porusza się między kolejnymi dygresjami, dygresjami do dygresji i dygresjami do dygresji do dygresji itd., panu Piątkowi Tomaszowi niestety dość daleko.
„Pałac Ostrogskich” to wykaz przekonań autora, jego osobiste zdanie na każdy możliwy temat, poczynając od kawy i herbaty, poprzez problematykę leczenia odwykowego, muzykę, politykę, gastrologię, uczucia, do których zresztą wraca kilka razy z uśmiechem kokieta, przekonując czytelnika i pewnie także siebie, że on takowych, jako narkoman, nie posiada, aż do spekulacji na temat wpływu tortur na rozwój talentu i osobowości. Pomiędzy nimi ze sto innych.
Najwyraźniej pan Piątek Tomasz uznał, że czytelnik nie marzy o niczym innym, jak tylko o szansie poznania jego oceny i rojeń na temat… prawie wszystkiego. Oto zresztą drobny przykład:
„Bo jakoś tak dziwnie się składa, że dzisiaj w Zamku Ostrogskich mieści się Towarzystwo Szopenowskie (czyli Chopinowskie) czy coś takiego. Przez okno słychać często te pojebane, rozwieruchotane, a jednak urokliwe dźwięki, w których produkcji specjalizował się Chopin, zwany także Szopenem”*.
Warte uwagi, w sensie reprezentatywnym, może być także to:
„Zresztą car też był niezły, zimny chujek, a jego ludzie… chciałem napisać, że dzisiaj by ich nie dopuścili do czyszczenia kibli, kiedy nagle zdałem sobie sprawę, że właśnie tacy sami ludzie siedzą dziś w polskim Sejmie i gardłują parlamentarnie”**.
Przez wrodzoną delikatność pominę cytaty dotyczące zatwardzenia (obstrukcji) i barwne opisy tego, co dzieje się w jelitach z kałem niewydalonym przez tydzień.
Czyta się to wszystko nawet dosyć lekko, w kilku momentach może nawet przyjemnie, choć na siłę poutykane tu i ówdzie wulgaryzmy wartości książki w moich oczach nie podnoszą. Niewielki kłopot pojawia się tylko wówczas, gdy trzeba odpowiedzieć, sobie lub komuś, na proste pytanie: po co? Po co to czytać?
---
* Tomasz Piątek, „Pałac Ostrogskich, Wydawnictwo WAB, 2008, str. 41.
** Tamże, str. 43-44.