Zola Emil
Germinal
Autor: Zola Emil
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: Zielona Sowa
ISBN: 9788374358057
Okładka: skórzana
Wymiary: 14x20
Germinal to studium życia górników w małym miasteczku w północnej Francji, w czasach kryzysu ekonomicznego. Przedwcześnie dojrzałe anemiczne dzieci, dziewczynki żyjące z prostytucji, umierający na pylicę górnicy, rodziny oszukujące głód gotowanymi liśćmi mlecza... to bohaterowie powieści Zoli. Życie na granicy nędzy, rozpaczliwe szukanie przez ludzi zarobku, by zaspokoić głód, powoduje, że przyjmują oni każdą pracę, nawet niosącą ze sobą choroby i zagrożenie życia oraz prowadzi do ich upadku moralnego, do zezwierzęcenia. Rozpacz i głód popycha górników do walki, która nie zmienia jednak ich życia, ale zapowiada, że nadejdzie jeszcze czas zmian.
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Księżyc w nowiumiękka ze skrzydełkami
Meyer Stephenie
cena
26.99 zł
Wysyłka 7 dni
Recenzje:
dodał: Method
2007-03-15 00:00
Powieść „Germinal” to głęboka i poruszająca epopeja górnicza, panorama XIX-wiecznego społeczeństwa w naturalistycznej, i przez to bardzo realnej otoczce.
Opowieść zaczyna się od przybycia do małego miasteczka Montsou bezrobotnego maszynisty Stefana, który otrzymuje pracę w miejscowej kopalni. W miarę upływu czasu poznajemy codzienne życie górników i ich zwyczaje. Nie są to jednak nudne i monotonne opisy pewnej społeczności, lecz barwna i pulsująca życiem historia ludzi tkwiących w nędzy i niedostatku. Bieda i głód to nieodłączne elementy egzystencji pracowników kopalni le Voreux. Stefan, który posiada rozleglejszą wiedzę od swych towarzyszy i wrażliwość romantyka, doprowadza do buntu przeciwko wyzyskującym ich posiadaczom i organizuje strajk…
Koniec XIX wieku to okres budzenia się wśród pewnych warstw społecznych świadomości klasowej i przysługujących im praw. Proces ten w bardzo obrazowy sposób przedstawia nam Zola, który wplata w powieściową fabułę żywy i bardzo silny w tamtym czasie etos pracy górnika. Mimo że akcja książki rozgrywa się sto dwadzieścia lat temu, to wciąż wyraźne są tam podziały na stany i niemalże brak ruchliwości społecznej – relikt systemu feudalnego. Autor negował ten system i przewidywał, że są to jego ostatnie tchnienia. Pogląd ten świadczy o przenikliwości Zoli i jego ogromnej wiedzy dotyczącej rzeczywistości, w której dane mu było żyć, bo kilkadziesiąt lat później dawny porządek społeczny i kulturowy załamał się.
Całościowe ujęcie problemów epoki to tylko jeden z aspektów „Germinalu”. Innym, i wydaje mi się, że ważniejszym, jest opis wzajemnych relacji mieszkańców osiedla dwieście czterdzieści w Montsou. Przed oczami jak żywy pojawia się obraz rodziny wielodzietnej, tradycyjnej; pod jednym dachem zamieszkują aż trzy pokolenia. Kobiety traktowane są jak własność mężczyzn, a dzieci to po prostu pracownicy gospodarstwa domowego, utrzymujący starszych członków rodziny. Zdarzało się, że mężowie, ojcowie lub bracia wysyłali kobiety do miejscowego sklepikarza, aby ten udzielił im kredytu lub odstąpił bochenek chleba w zamian za usługi seksualne – prostytucja była na porządku dziennym.
Czytając książkę odniosłem wrażenie, ze Zola skłaniał się ku idei socjalizmu i widział w niej szansę odrodzenia społecznego w duchu podstawowych i uniwersalnych wartości. Autor w swej powieści konfrontuje agresywny wschodni socjalizm uosabiany przez Suwarina z łagodnym i wchodzącym na drogę konsensusu socjalizmem zachodnim, reprezentowanym przez Stefana. To zabieg literacki potwierdzający tylko geniusz Zoli.
„Germinal” to wielowątkowa powieść poruszająca masę problemów i tematów tabu. Jednym z nich jest niewątpliwie stosunek Francuzów do Kościoła. Okres, w którym toczy się akcja powieści to schyłek potęgi instytucji kościelnych w tym państwie. Był to czas, kiedy w szybkim tempie postępowała sekularyzacja wielkich mas społecznych, a autorytet Kościoła tracił na znaczeniu. Jest jeszcze jedna rzecz, która przykuła moją uwagę – mianowicie zaczątki globalizacji i świadomości istnienia tego zjawiska wśród ludzi końca XIX wieku. Akcjonariusze i właściciele środków produkcji już wtedy zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli eksport stali z Ameryki się załamie, to straci na tym również Europa.
Ważnym elementem powieści jest klimat. Najbardziej znaczące wydarzenia dzieją się jesienią i późną zimą, kiedy jest ciemno, wilgotno i zimno. „Germinal” to może nie mroczna, ale trochę przytłaczająca (nie wiem, czy to dobre określenie) opowieść o degradacji człowieka – dogłębnym zepsuciu arystokracji i zezwierzęceniu prostych robotników, którzy, sfrustrowani, uzewnętrzniają najciemniejsze strony ludzkiej osobowości. Według mnie Emil Zola traktował człowieka jako istotę nieszczęśliwą i tragiczną, tkwiącą w marazmie istniejącego porządku cywilizacyjnego. Jednakże tytułowy Germinal to proces, kiełkowanie, które pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość.
Z kart książki emanuje jakiś rodzaj magii, który przyciąga, a następnie wchłania czytelnika w świat przedstawiony przez Zolę. Mimo że jest to powieść naturalistyczna, tchnie ona mistycyzmem oddziałującym na wyobraźnię i zmysły – trudno jest określić wrażenia towarzyszące mi w trakcie jej czytania. Cenię sobie „Germinal” także dlatego, że ta powieść obdarzyła mnie wiedzą, która przydaje się również dzisiaj i pozwala zrozumieć współczesną Europę.
Polecam szczególnie, gdyż jest to klasyka światowej literatury z najwyższej półki.
dodał: bogna
2004-08-24 00:00
XIX wiek, Francja. Osiedle górnicze przy kopalni le Voreux. W jednym z domów mieszkanie rodziny Maheu; dziadek, rodzice i siedmioro dzieci, wśród nich dwoje malców: sześcioletnia Leonora i czteroletni Henryk.
W kopalni pracuje pięcioro, a i tak trudno związać koniec z końcem. Ojciec jest najważniejszy, najwięcej zarabia, bo dowodzi grupą i to on dzieli zarobki. Tych pieniędzy do podziału jest jednak coraz mniej.
Właśnie wraca z kopalni i żona podaje mu zupę, chleb i salceson, którego nikt nie jadł, jest tylko dla niego. Górnik zjadł zupę i zabiera się do salcesonu. Wtedy Henryk i Leonora stają obok niego w nadziei, że salceson z widelca ojca trafi do ich ust. Patrzą pożądliwie...
Czytając tę scenę, miałam przed oczami film Kazimierza Kutza i słynne śląskie karbinagle. Scena trochę inna, bo w filmie syn, gdy ojciec nie widzi, zabiera mu ten kotlet. Co jednak je łączy? W obu górniczych rodzinach dzieci te nie zarabiają, więc nie muszą dostawać mięsa. Jednak w obu scenach ojciec dzieli się z dziećmi swoim jedzeniem. Jeszcze mają co jeść, ale co będzie później?
Tragiczna opowieść o narodzinach świadomości społecznej, o strajkach mających wymusić na właścicielach lepsze warunki pracy i płacy. Strajkują, więc nie mają za co żyć... Umierają z głodu jak muchy, inni giną w zamieszkach, łamistrajki są wyłapywani, na nich skupia się nienawiść głodnych. Wszyscy wypatrują w oddali obiecanej przez przywódców krainy sprawiedliwości.
Jeden z bohaterów mówi, że być może oni nie doczekają zmian od razu, ale następne pokolenia będą miały już lepiej. Oni są dumni ze swojego poświęcenia, no cóż, przecież to germinal.
Książka, którą powinno sie przeczytać!!!