Kamila Sławińska
Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny
Autor: Kamila Sławińska
Liczba stron: 408
Nr wydania: 1
Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: WAB
ISBN: 978-83-7414-394-3
Nazwa serii wydawniczej: Terra incognita
Okładka: broszurowa
Wymiary: 14x20
Miasta mają swe historie, mity założycielskie o kilku fakultatywnych wersjach. Egzystują na różnych poziomach. Tak też jest w przypadku Nowego Jorku Kamili Sławińskiej. Dziennikarka pisze reportaż z odkrywania Miasta. W wycinkach ze starych gazet, w dokumentach, na nieaktualnych już planach czy na zniszczałych murach dostrzec można odpryski minionego świata. Okazuje się, że w dziewiętnastowiecznej manufakturze na Manhattanie spłonęło niemal 150 szwaczek. W obecnej dzielnicy polskich emigrantów mieściła się niegdyś osada holenderska. Dzisiaj Nowy Jork to największa na świecie diaspora Żydów, głównie pochodzenia europejskiego. W zaułkach posłyszeć można jidysz, zdawać by się mogło, że martwy już język. Poznawanie Miasta polega również na wsłuchiwaniu się w jego rytm. Nowojorczycy znajdują się w nieustannym ruchu. Spacerują, drepczą, biegną, korzystają z miejskiej komunikacji. To nader szybkie tempo życia nie uniemożliwia jednak spotkania z człowiekiem bezpaństwowcem, tułaczem bądź emigrantem z wyboru o nowojorskiej już tożsamości.
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Klienci którzy kupili ten produkt kupili także:
Nowy Jorkbroszurowa
Opracowanie Zbiorowe
cena
80.99 zł
Wysyłka powyżej 7 dni
Polecamy również
cena
35.99 zł
cena
35.99 zł
cena
26.99 zł
Noty wydawnicze:
”Nowy Jork to nie miejsce. Nowy Jork to stan umysłu”.
Woody Allen
”Legenda Nowego Jorku oczarowuje nawet tych, którzy nigdy w nim nie byli”, pisze Kamila Sławińska. Nie inaczej: to Nowy Jork, a nie Chicago, jest częstym celem - może nawet jednym z najczęstszych - realnych i wymarzonych podróży młodych Polaków. Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych autorka z jedną walizką znalazła się w Nowym Jorku, miała o nim mgliste wyobrażenie, lecz od tamtej chwili starała się pojąć i opisać to wymykające się definicjom miasto. Dziś, po dziesięciu latach intensywnych wycieczek po Manhattanie, spokojnych spacerów po Central Parku, całodniowych wypraw do Soho, przejażdżek środkami komunikacji miejskiej i samochodem po Queens czy Brooklynie, mówi, że chyba rozumie - a na pewno po nowojorsku kocha swoje miasto. Opisuje miejsca, które tworzą nastrój Nowego Jorku i etniczne enklawy emigrantów, opowiada o doświadczeniach emigrantki z prowincji Europy w wielkim mieście i powolnym stawaniu się nowojorczykiem. Udaje jej się to, co jest niemożliwe i co sama uznaje za niemożliwe - całościowy opis nowojorskiego klimatu.
”Miasta mają płeć: Londyn to mężczyzna, Paryż to kobieta, a Nowy Jork jest dobrze wyważonym transseksualistą”.
Angela Carter
[W.A.B., 2008]
Recenzje:
dodał: verdiana
2008-10-01 00:00
Tak się jakoś składa, że najpiękniejsze teksty „przewodnikowe” powstały o miastach, miejscach, w których nigdy nie byłam. Mało tego: w których nigdy nie chciałam być! Na przykład „http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=742” Krzysztofa Rutkowskiego prowadzą tajemnymi przejściami Paryża, „Dziennik Północny” Mariusza Wilka wodzi nas po Karelii, a „Nowy Jork: Przewodnik niepraktyczny” Kamili Sławińskiej odkrywa przed nami nieznany Nowy Jork. Żadne z tych miejsc nie pociąga mnie samo w sobie, ale każde chciałabym zobaczyć z tymi niebanalnymi przewodnikami w rękach, podążając tropami autorów. Wszystkie te książki mają cechę wspólną: flaneurowanie.
Sławińska nie pokazuje czytelnikowi zabytków i atrakcji z kolorowych stron popularnych przewodników Pascala, tylko flaneuruje jak dziwny włóczęga Baudelaire’a, który stworzył to słowo, jak Krzysztof Rutkowski po pasażach w Paryżu. Poznajemy raczej ludzi, (sub)kultury, zaglądamy w mało uczęszczane miejsca, a te znane widzimy od nieznanej strony. Nawet się nie spodziewamy, ile w Nowym Jorku jest tajemnych przejść, małych, wąskich uliczek, magicznych zaułków wprost stworzonych do snucia się po nich!
„(...) Ameryka od dawna uważa Nowy Jork za obce, zagraniczne miasto”[1], pisze Sławińska i konsekwentnie pokazuje nam to miasto jako oderwane od Ameryki; New Yorker to narodowość i nikt nie rodzi się nowojorczykiem, „nowojorczykiem każdy się staje, kiedy się tutaj osiedla”[2]. Nikt tam nie jest obcy: mieszkanie w obcym kraju to przede wszystkim mieszkanie w jego języku; Nowy Jork wchłania i pochłania tak, że po kilku latach można nie tylko być nowojorczykiem, ale się nim czuć naprawdę.
Przytacza Sławińska słowa C., autora wielu reporterskich zdjęć: „Turyści mnie zasmucają: oni zawsze chcą fotografować tylko to, co już widzieli na pocztówkach i w przewodnikach. Ja robię zdjęcia tylko wtedy, kiedy wiem, że patrzę na coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem”[3]. Ten cytat odpowiada temu, co robi autorka: jej książka to zbiór obrazków z Nowego Jorku, ale Nowego Jorku nieznanego z pocztówek, Nowego Jorku, jaki otwiera się przed swoimi mieszkańcami dopiero po jakimś czasie, coraz mniej czujnie i zazdrośnie strzegąc swoich tajemnic.
Tekst uzupełniany jest zdjęciami, co prawda czarno-białymi, ale takie właśnie tu pasują. U Sławińskiej nie ma blichtru, krzykliwości, jest jakaś czułość i na pewno sympatia do miasta, która udziela się czytelnikowi, nawet takiemu, który odporny jest na magię NY i w ogóle Ameryki. Mało tego, książka jest interesująca nawet dla czytelnika, który do NY – tak jak ja – lecieć w ogóle nie planuje. Ale zaczynam się łamać... bo NY z książki Sławińskiej gapi się na mnie tak samo, jak fotografie Arbus gapią się na autorkę.
PS. Lekturę tej książki zawdzięczam - znowu - BiblioNETce. To terra mi ją wskazała; a ja ją przekazałam Buszującej w książkach, która - mam nadzieję - opowie nam teraz, na ile NY Sławińskiej podobny jest do NY, który sama widziała. :-)
---
[1] Kamila Sławińska, „Nowy Jork: Przewodnik niepraktyczny”, wyd. WAB, 2008, s. 8.
[2] Ibidem, s. 9.
[3] Ibidem, s. 249.