Stuart Kelly
Księga ksiąg utraconych
Autor: Stuart Kelly
Liczba stron: 428
Nr wydania: 1
Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: WAB
ISBN: 978-83-7414-393-6
Nazwa serii wydawniczej: Z wagą
Okładka: twarda
Wymiary: 14x20
Pierwszy utwór komiczny w historii literatury, poemat Margites Homera, zaginął - pamięć odtwórców była krótka, o Margites pisano jedynie w dziełach innych autorów. Z opisu zniszczeń, jakim uległy prace Richarda Burtona po jego śmierci, widać, że nie stało się to wcale za sprawą małżonki, chociaż to jej najczęściej przypisuje się winę. Planowane powieści Dostojewskiego bynajmniej nie przepadły, lecz zostały przez autora połączone i rozbudowane w jedną - Braci Karamazow. Nie wiadomo, czy kiedyś odnajdzie się mityczna powieść Brunona Schulza Mesjasz, nie żyją już bodaj wszyscy, którzy cokolwiek o niej wiedzieli: bratanek pisarza Alex, szwedzki ambasador Öberg, Jerzy Ficowski... Tak można by długo. Stuart Kelly, na podstawie zachowanych dokumentów, przekazów, zapisków rekonstruuje żywoty ksiąg (także manuskryptów), które nie przetrwały do naszych czasów. Nie zawsze też wiadomo, czy rzeczywiście powstały albo czy miały taką formę, jaką zwykło się im przypisywać (księgi Starego Testamentu). Nie dość tego - wątpliwości budzi niekiedy także istnienie samych autorów, jak choćby Homera, według niektórych naukowców będącego postacią-kompozytem, nazwą nadaną grupie recytatorów.
Przeczytaj fragment książki
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Krzemieniecmiękka
Przybylski Ryszard
cena
31.49 zł
Wysyłka 48h
Polecamy również
cena
32.49 zł
cena
14.49 zł
cena
38.49 zł
Noty wydawnicze:
Pierwszy utwór komiczny w historii literatury, poemat "Margites" Homera, zaginął - pamięć odtwórców była krótka, o "Margites" pisano jedynie w dziełach innych autorów. Z opisu zniszczeń, jakim uległy prace Richarda Burtona po jego śmierci, widać, że nie stało się to wcale za sprawą małżonki, chociaż to jej najczęściej przypisuje się winę. Planowane powieści Dostojewskiego bynajmniej nie przepadły, lecz zostały przez autora połączone i rozbudowane w jedną - "Braci Karamazow". Nie wiadomo, czy kiedyś odnajdzie się mityczna powieść Brunona Schulza "Mesjasz", nie żyją już bodaj wszyscy, którzy cokolwiek o niej wiedzieli: bratanek pisarza Alex, szwedzki ambasador Öberg, Jerzy Ficowski... Tak można by długo.
Stuart Kelly, na podstawie zachowanych dokumentów, przekazów, zapisków rekonstruuje żywoty ksiąg (także manuskryptów), które nie przetrwały do naszych czasów. Nie zawsze też wiadomo, czy rzeczywiście powstały albo czy miały taką formę, jaką zwykło się im przypisywać (księgi Starego Testamentu). Nie dość tego - wątpliwości budzi niekiedy także istnienie samych autorów, jak choćby Homera, według niektórych naukowców będącego postacią-kompozytem, nazwą nadaną grupie recytatorów.
[W.A.B., 2008]
Recenzje:
dodał: Kuba Grom
2008-07-17 00:00
"Księga ksiąg utraconych" omawia książki, których prawdopodobnie nigdy nie przeczytamy.
Czas jest żywiołem bardziej nieustępliwym od wiatru i bardziej niszczącym niż wezbrana górska rzeka. Wijąc się szerokimi meandrami nieustannie eroduje zdawałoby się twarde jak skała ślady trwania świata, wygryza cząstki współczesności i unosi w dal niezmierzoną czyjąkolwiek pamięcią. Jego siostrą jest Lete, a córką prawda.
Nawet pomnik trwalszy niż ze spiżu oparł się jego wpływowi chyba tylko chwilowo i przypadkiem, zaś to, co przetrwało do naszych czasów z przeszłości, to tylko parę twardszych ostańców, tak długo omywanych przez nurty Czasu, aż wygładziły swe kształty, całkiem tracąc otaczającą je skałę.
No, może trochę przesadzam z inwencją metaforyczną, ale tak mniej więcej to wygląda. Papier jest co prawda cierpliwy i dużo zniesie, lecz jako materiał dla wielowiekowego przechowywania dzieł literackich niezbyt się okazuje trwały, zaś rękopisy, wbrew twierdzeniu Bułhakowa, płoną łatwo, i jasnym płomieniem, zwłaszcza gdy palone przez autora.
Książki są tracone z przyczyn rozmaitych. A to autor, uznawszy dany utwór za nieudany, ciskał go w ogień (przypadek aż nadto częsty), a to w ogień ciskał go ktoś inny; a to wszystkie egzemplarze ulegały zniszczeniu przez wieki, i do naszych czasów nie ostało się nic; a to dzieło było pisane, lecz śmierć przerwała pracę; a to było planowane i stworzone nie zostało; a czasem wręcz sam zamysł uniemożliwiał jego powstanie.
Te właśnie dzieła nie do przeczytania omawia Stuart Kelly, aczkolwiek kryteria stosowane przezeń w wyborze są niekiedy dosyć dziwne. No bo zaginione sztuki Szekspira czy de Vegi - to rozumiem, ale już biografia Mahometa pióra Muhammada Ibn Ishaka, która została później mocno okrojona, czy pierwsza wersja Księgi Mormona, ukradziona przez żonę proroka, są dziełami jeśli już zaginionymi, to tylko częściowo. Tak samo zresztą jest z drugą częścią Don Kichota, która dziać się miała w Saragossie, a dziać się nie mogła, bo się tamże działa konkurencyjna kontynuacja pióra de Vegi, ośmieszająca bohaterów. Zawikłany "Tristram Shandy" celowo został nieukończony, ale miło, że Kelly go opisał, poznałem ciekawego autora.
Niemniej jednak sposób, w jaki Kelly omawia zaginione dzieła, jest w pewien sposób fascynujący, i okraszony dawką specyficznego humoru, np: "Pewna bardzo obszerna genealogia dowodzi, że Homer był prapraprapraprapraprapraprapraprawnukiem boga Apollina, z linii mitycznego Orfeusza i jego żony Kaliope (choć uważano ją również za jego matkę). Co zresztą, zważywszy, że Kaliope jako muza była niewątpliwie nieśmiertelna, wydaje się zupełnie możliwe, choć nieco niesmaczne"*.
W treść wplata rozliczne ciekawostki i anegdotki, dzięki czemu z rozdziału o jednym autorze dowiadujemy się też czegoś o innych, którzy czuli do niego jakieś animozje lub był dla nich źródłem inspiracji.
Stary Testament traktuje jako zbiór dzieł literackich, i wynajduje w nim różnice w stylu zawartych w nim fragmentów, pomyłki i niejasności. Listy św. Pawła również okazują się niekompletne, Dzieje Apostolskie prawdopodobnie nieukończone, zaś o Księdze Mormona wypowiada się dosyć ironicznie.
Można się wręcz zadziwić - nie tylko tym, ile cennych (i nie tylko) dzieł zniknęło z tego świata, ale również tym, jakim cudem coś w ogóle przetrwało do naszych czasów. Chyba tylko przypadek sprawił, iż kilkadziesiąt linijek "Wrzeciona" Erinny się zachowało; podobnie jak tylko czyjaś uczynna ręka, zapisująca na marginesie "Historii Angielskiego Kościoła i ludu" Bedy Czcigodnego wiersz Cædmona omawiany dosyć ogólnie przez historyka sprawiła, iż jakikolwiek fragment twórczości najstarszego angielskiego poety jest nam znany. Wiedząc, jak wyglądało życie takich twórców, jak zbój Villon, narkoman Rimbaud czy pijak Dylan Thomas, dziwić się możemy, że cokolwiek z ich twórczości jest znane, ten ostatni swój dramat "Pod mlecznym lasem" gubił aż trzy razy na dwóch kontynentach, w hotelu i pubach.
Jest w książce Kelly'ego jeszcze polski smaczek, a mianowicie Bruno Schulz i jego legendarny "Mesjasz", powieść przezeń planowana i prawdopodobnie napisana, a zaginiona po śmierci autora. Przez długi czas łudzono się, że powieść się odnajdzie, na próżno jednak.
Ale nie wszystko stracone, wszak niektóre sztuki Menandra, uważane za utracone, zostały niedawno odkryte, choć bardzo cenne się nie okazały. Ostatnio dowiedziałem się, że naukowcy odzyskali dostęp do nieznanych papierów Kafki, bo zmarła (w wieku 101 lat) sekretarka Broda przetrzymująca je u siebie po jego śmierci (a ten trzymał je u siebie po śmierci Kafki). Jak się pogrzebie po pogrzebie, to czasem się jeszcze coś wynajdzie.
"Księga…" jest więc podróżą przez historię literatury, ze szczególnym uwzględnieniem jej zawiłości, dziwacznych, a często i ślepych zakrętów, i przy tym książką w pewien sposób inspirującą. Polecam gorąco.
---
* Stuart Kelly, "Księga ksiąg utraconych", przeł. Ewa Klekot, wyd. WAB 2008, s. 25.