Elfriede Jelinek
Żądza
Autor: Elfriede Jelinek
Liczba stron: 416
Nr wydania: 1
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: WAB
ISBN: 9788374143301
Okładka: broszurowa
Wymiary: 12.5x19.5
Kurt Janisch, przeciętny żandarm na przeciętnej austriackiej prowincji, opętany jest żądzą posiadania, w równym stopniu kobiet, co dóbr ziemskich. Wykorzystując swoją pozycję, jeździ po okolicy i nawiązuje kolejne romanse: z bogatą wdową Gerti, z bezdomną szesnastolatką Gabi. Oprócz kochanek ma żonę, która całymi dniami ogląda telewizję. Wkrótce z miejscowego jeziora wyłowione zostają zwłoki jednej z kobiet. Żądza łączy w sobie elementy kryminału, powieści porno i opowiastki brukowej. W wykonaniu Jelinek jest to mieszanka wybuchowa. Autorka perfekcyjnie żongluje tu stereotypami, przedstawia Austrię jako kraj ogarnięty żądzą, której destrukcyjna siła może dotknąć tak naprawdę każdego z nas.Co może być gorsze w "kraju ludożerców", jakim jest Austria, życie czy śmierć. W "Żądzy", swojej złośliwej powieści, Jelinek pozostawia to pytanie otwartym. Jak przystało na prawdziwą awangardystkę."Frankfurter Rundschau"Elfriede Jelinek skomponowała utwór o wesołym okrucieństwie."literaturę"Fascynujący jest język Jelinek. Język ekstremalnie ciężki do ?wgryzienia się?, hipnotyzujący, zataczający koła i elipsy. Nasycony ogromną dozą ironii i sarkazmu, chwilami kipiący i przelewający się, by za moment stać się ascetycznym, niemalże reporterskim.www.independent.pl
Poleć znajomemu:
Polecamy również
cena
29.99 zł
cena
21.99 zł
cena
33.49 zł
Noty wydawnicze:
Kurt Janisch, przeciętny żandarm na przeciętnej austriackiej prowincji, opętany jest żądzą posiadania, w równym stopniu kobiet, co dóbr ziemskich. Wykorzystując swoją pozycję, jeździ po okolicy i nawiązuje kolejne romanse: z bogatą wdową Gerti, z bezdomną szesnastolatką Gabi. Oprócz kochanek ma żonę, która całymi dniami ogląda telewizję. Wkrótce z miejscowego jeziora wyłowione zostają zwłoki jednej z kobiet.
"Żądza" łączy w sobie elementy kryminału, powieści porno i opowiastki brukowej. W wykonaniu Jelinek jest to mieszanka wybuchowa. Autorka perfekcyjnie żongluje tu stereotypami, przedstawia Austrię jako kraj ogarnięty żądzą, której destrukcyjna siła może dotknąć tak naprawdę każdego z nas.
Elfriede Jelinek (ur. 1946), uhonorowana Nagrodą Nobla w 2004 roku, większość życia spędziła w Wiedniu. Zadebiutowała w roku 1967 jako poetka. Dziś jest cenioną autorką powieści i dramatów, wielokrotnie wyróżnianych, m.in. prestiżowymi Heinrich-Böll-Preis (1986) i Georg-Büchner-Preis (1998). Znana w Polsce z książek: "Pianistka" (wyd. II poprawione W.A.B. 2004), "Amatorki" (W.A.B. 2005), "Wykluczeni" (W.A.B. 2005), "Pożądanie" (W.A.B. 2007) oraz dramatów: "Choroba albo współczesne kobiety", "Nora", "Clara S." i "Zajazd", wydanych po polsku w jednym tomie w 2001 roku. Inne ważne powieści pisarki to "Wir sind lockvögel baby!" (1970) i "Die Kinder der Toten" (1995).
[WAB, 2007]
Recenzje:
dodał: verdiana
2008-02-08 00:00
To najbardziej przerażająca ze wszystkich książek Jelinek i pierwsza, przy której nie umiem uspokoić nerwów – nie wyobrażam sobie nawet, w jakim napięciu Jelinek musiała tę książkę pisać, i jak to potem odchorowała.
Bohaterem książki jest Kurt Janisch, teoretycznie przeciętny żandarm. Ale jeśli tacy są przeciętni żandarmi, a co gorsza – przeciętni mężczyźni, to chyba zacznę się bać bycia kobietą. Janisch z człowieka ma tylko wygląd i po ludzku brzmiące nazwisko. W rzeczywistości nie jest mężczyzną, tylko samcem, obrzydliwą szowinistyczną kreaturą traktującą kobiety przedmiotowo. Dla niego kobieta to mięso. Nic więcej.
„Z kobietami można zasadniczo robić wszystko, tak jakby coś przeskrobały i chciały zostać ukarane. A czego nigdy z nimi nie robiono, zrobią tym chętniej”*, myśli sobie Janisch. Z takich i podobnych myśli składa się cały światopogląd Janischa i prawie cała książka. Nie sposób tej książki czytać spokojnie. Nie sposób Janischa polubić – cienia sympatii! To i tak jeden z łagodniejszych cytatów, inne nie są tak „wyważone”. Ta książka jest dosadna, dosłowna i obrazoburcza. Czy pornograficzna? Nie. To nie jest pornografia, bo nie w celu uzyskania pobudzenia seksualnego czytelnika została napisana i nie ku jego rozkoszy. Wręcz przeciwnie.
„Żądza” napisana jest w trzeciej osobie, narrator jest wszechwiedzący. Całość to właściwie projekcja narratora na temat tego, co myślą i czują bohaterowie, wszyscy, choć głównie Janisch. To jeden wielki pseudomonolog wewnętrzny. „Pseudo”, bo w trzeciej osobie. Treść podana jest w jednolitym ciągu, z rzadka przerywanym wcięciami akapitowymi – to już lekkie przekombinowanie: tego rodzaju treści same w sobie czyta się ciężko, nawet bez utrudnień formalnych. Ale zabawa formą stała się już znakiem rozpoznawczym Jelinek – możemy albo ją odrzucić, albo przyjąć z całym inwentarzem.
Narrator przeskakuje od osoby do osoby, ale je wszystkie łączy rozczarowanie życiem i niewiara w miłość.
Nie sposób tej książki przeczytać jednym tchem – to proza zbyt gęsta. Potrzeba czasu na uspokojenie emocji, żeby znowu zanurzyć się w chorą psychikę Janischa. A emocje są większe niż przy czytaniu „American Psycho”! Bo jednak psychopatyczny morderca nie jest nam aż tak bliski, jak statystyczny mężczyzna, który też okazuje się karykaturą mężczyzny, pseudoczłowiekiem, zwierzęciem w najgorszym znaczeniu tego słowa (prawdę mówiąc, porównując Janischa do zwierzęcia, zwierzę obrażam).
Ta książka to koszmar każdej kobiety.
PS. Jeszcze słówko uznania dla tłumaczki: tłumaczenie bardzo udane!
---
* Elfriede Jelinek, „Żądza”, tłum. Agnieszka Kowaluk, wyd. WAB, 2007, s. 38.