Michel Faber
Jabłko
Autor: Michel Faber
Liczba stron: 210
Nr wydania: 1
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: 9788374143189
Nazwa serii wydawniczej: Don Kichot
Okładka: twarda oprawa w obwolucie
Wymiary: 13x20.5
Kiedy w 2002 roku Michel Faber wydał Szkarłatny płatek i biały obszerną powieść naśladującą dzieła wiktoriańskie, czytelnicy i krytycy literaccy wpadli w zachwyt. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem na całym świecie, również w Polsce przez wiele tygodni utrzymywała się na listach najchętniej kupowanych tytułów. Autor otrzymał setki gorących próśb o kontynuację opowieści. Jabłko jest jego odpowiedzią na te prośby. W Szkarłatnym płatku Faber skoncentrował się na losach atrakcyjnej ulicznicy Sugar oraz jej związku z Williamem Rackhamem nieudolnym spadkobiercą rodzinnej fabryki perfum. Jabłko to zbiór siedmiu opowiadań, w których główne role grają bohaterowie pojawiający się w powieści. Poznajemy dalsze historie prostytutek z domu pani Castaway, obserwujemy poczynania Rackhama w drugim małżeństwie, dowiadujemy się więcej o Sugar. Podobnie jak Szkarłatny płatek, opowiadania napisane są językiem żywym, pełnym aluzji literackich, skrzą się inteligentnym poczuciem humoru i oczarowują znakomicie zarysowanym tłem historycznym. Każda z opowieści jest jednocześnie osobnym tekstem, sprawiającym przyjemność również tym, którzy Szkarłatnego płatka nie znają.Wielbiciele Szkarłatnego płatka (a tych nie brakuje) będą zachwyceni. Jabłko zaspokoi ich ciekawość, pozwoli im ponownie przywitać bohaterów, których wcześniej opłakali, skazali na zapomnienie lub pożegnali."Scotsman"Z polskich recenzji powieści Szkarłatny płatek i biały: Szkarłatny płatek i biały to studium ludzkich charakterów, XIX-wiecznych obyczajów i odwiecznych zasad relacji między płciami. Pełnokrwiste, a zarazem dziwnie delikatne, błyskotliwe i ckliwe, wielkoduszne i oskarżycielskie. Nic, tylko czytać i zazdrościć.Kazimiera Szczuka, ?Gazeta Wyborcza?Najważniejsze, że tę powieść pochłania się z niebywałą przyjemnością: zachwycając się rysunkiem psychologicznym postaci, kompletnie zapominając o fikcyjności przedstawionego świata, pragnąc tylko wiedzieć, czy inteligentna Sugar cudem pokona społeczne bariery i jak to wszystko się rozwiąże, bo finał ma charakter otwarty.Marta Mizuro, "Odra"Ostrzegam tych, którzy czasu nie mają ? książka silnie wciąga i trudno ją odłożyć na bok.Anna Dziewit, "Lampa"
Poleć znajomemu:
Polecamy również
cena
9.99 zł
cena
9.99 zł
cena
9.99 zł
Noty wydawnicze:
Kiedy w 2002 roku Michel Faber wydał "Szkarłatny płatek i biały", obszerną powieść naśladującą dzieła wiktoriańskie, czytelnicy, krytycy literaccy wpadli w zachwyt. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem na całym świecie, również w Polsce przez wiele tygodni utrzymywała się na listach najchętniej kupowanych tytułów. Autor otrzymał setki gorących próśb o kontynuację opowieści. "Jabłko" jest jego odpowiedzią na te prośby.
W "Szkarłatnym płatku" Faber skoncentrował się na losach atrakcyjnej ulicznicy Sugar oraz jej związku z Williamem Rackhamem, nieudolnym spadkobiercą rodzinnej fabryki perfum. "Jabłko" to zbiór siedmiu opowiadań, w których główne role grają bohaterowie pojawiający się w powieści. Poznajemy dalsze historie prostytutek z domu pani Castaway, obserwujemy poczynania Rackhama w drugim małżeństwie, dowiadujemy się więcej o Sugar. Podobnie jak "Szkarłatny płatek", opowiadania napisane są językiem żywym, pełnym aluzji literackich, skrzą się inteligentnym poczuciem humoru i oczarowują znakomicie zarysowanym tłem historycznym. Każda z opowieści jest jednocześnie osobnym tekstem, sprawiającym przyjemność również tym, którzy "Szkarłatnego płatka" nie znają.
[WAB, 2007]
Recenzje:
dodał: verdiana
2007-09-16 00:00
W przedmowie do książki Michel Faber pisze: „(...) niniejszy zbiór zawiera opowiadania, których bohaterami są postacie występujące również w «Szkarłatnym płatku i białym». Nie trzeba znać tej książki, żeby polubić «Jabłko», opowiadania bowiem, jak to opowiadania, stanowią małe niezależnie istniejące światy” [1]. Mimo wszystko jednak lepiej chyba będzie, jeśli osoby przewrażliwione na punkcie fabuły nie będą czytać dalej – ani tego tekstu, ani przedmowy Fabera. Faber bowiem w przedmowie nawiązuje dialog z czytelnikiem, opowiada otwarcie o „Płatku”, nareszcie bez psychozy ze „spoilerami” (w cudzysłowie, bo one niczego nie psują), tym bardziej, że „Płatek” ma i tak zakończenie otwarte, więc nie ma czego zdradzić – bo nic nie wiadomo.
Właśnie dlatego, że nic nie wiadomo, Faber został zarzucony listami od czytelników niecierpliwych, zezłoszczonych, zrozpaczonych, rozczarowanych, zakochanych w „Płatku”, czasami niezbyt miłych i niegrzecznych, z prośbami i żądaniami kontynuacji. „Jabłko” rzeczywiście nawiązuje do „Płatka”, i to wcale nie luźno, nie jest jednak jego kontynuacją. Nie dowiedziałam się z niego, co stało się z Sophie (po cichu na to liczyłam), a jednak Faber rozbroił mnie przedmową i za nią wybaczę mu wiele.
Nie sądzę, żeby opowiadania z „Jabłka” miały być pierwotnie włączone w „Płatek”. To nie są odrzucone z książki fragmenty. To są „małe niezależnie istniejące światy”, pisane w innym czasie i zupełnie, zupełnie innym stylem niż „Płatek” – nigdy nie mogłyby do niego pasować. Narracja jest inna, skupia się co i rusz na innym bohaterze, ale tylko (bodajże) raz narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika, co było istotnym walorem narracji „Płatka”.
„Jabłko” było dla mnie jak ponowne spotkanie z dawno niewidzianymi starymi znajomymi. Przy czym Faber nie bawił się w kontynuację „Płatka”, ale z lupką w dłoni pozwolił nam się przyjrzeć prywatnemu życiu swoich postaci, które same mu weszły pod pióro, czasami wbrew pierwotnym zamierzeniom i pragnieniom samego autora, który wolałby napisać o kimś innym. „Niektóre postacie z tych nowych opowiadań są w «Jabłku» o wiele młodsze niż w powieści, inne zaś znacznie starsze. (...) Mimo to nie da się ukryć, że trzy opowiadania, których akcja dzieje się po zakończeniu «Płatka» (...), stanowią pewien obraz przyszłości bohaterów, którą niejeden czytelnik zapewne wyobrażał sobie nieco inaczej” [2].
Jednym z tych opowiadań jest „Lekarstwo”, dla mnie najważniejsze opowiadanie w tym tomie, bo i zdradzające najwięcej szczegółów z życia jednej z najważniejszych postaci „Płatka” – Williama Rackhama. Myślę sobie, że właśnie to opowiadanie powinno być tytułowym, a nie jest pewnie tylko dlatego, że Faber tak bardzo odżegnuje się od sugestii, iż opowiadania mogłyby być kontynuacją powieści. I rzeczywiście, przyszłość Rackhama wyobrażałam sobie inaczej, wciąż jednak nie tracę nadziei, że tej przyszłości Rackham ma jeszcze przed sobą wiele i Faber ją wypełni. Najlepiej umieszczając w niej Sophie i Sugar (i to mimo że nie lubię happy endów :-)).
Każde z opowiadań jest dla mnie czymś takim, co widzi się, używając zoomu w aparacie fotograficznym. Wyłuskaniem jakiegoś niewielkiego wycinka rzeczywistości z większej całości i skupieniem na nim, zachowaniem go, bez szczególnego odniesienia do całej reszty. Przyjmując to do wiadomości, można czytać „Jabłko” i lubić je, nie znając powieści. Ale ci, którzy czytali powieść, będą mieli z tych opowiadań więcej radości i więcej przeżyć, choćby tych związanych z powrotami do dawno nieodwiedzanych miejsc i znajomych. Te opowiadania pozwalają ich lepiej poznać, wiemy teraz o nich więcej. Ale też więcej oczekujemy od Fabera.
Więc może ugnie się pod ciężarem czytelniczych listów, próśb i gróźb i jednak kontynuację napisze?
---
[1] Michel Faber, „Jabłko”, tłum. Maciej Świerkocki, WAB 2007, s. 14-15.
[2] Ibidem, s. 15.
dodał: dansemacabre
2007-09-07 00:00
Od razu uprzedzam, iż nie czytałem „Szkarłatnego płatka i białego”. Zastrzeżenie to czynię dlatego, że percepcja czytającego siedem opowiadań Michela Fabera rzekomo jest uzależniona (bądź też nie) od znajomości jego powieści. Ci, którzy ją znają, chętniej sięgną po lekturę „Jabłka”. Ci natomiast, którym dane było otworzyć najnowszą książkę Fabera bez przeczytania rzekomej introdukcji tworzonej przez „Płatek”, już przy lekturze przedmowy zirytują się mocno. Sam autor bowiem pisze w niej o „Szkarłatnym płatku i białym” wystarczająco wiele, aby potem czytelnik darował już sobie tę powieść, nawet jeżeli bohaterowie „Jabłka” przypadną mu do gustu i zafrapują sobą. Zaskakujące jest to, jak usilnie Faber tłumaczy wszem wobec intencje kierujące nim przy pisaniu siedmiu bardzo różnych od siebie opowiastek toczących się w XIX-wiecznym Londynie, niekoniecznie znanym tym, których nie interesują mroczne zakamarki, pijackie speluny, domy uciech i atmosfera panująca we wszystkich tych miejscach. Zniesmaczony przedmową, niezbyt chętnie zacząłem czytać „Jabłko”. Z każdym kolejnym jednak tekstem – traktowanym jako osobne opowiadanie, budujące niezależny świat przedstawiony – czytanie dawało mi o wiele więcej przyjemności, niż smakowanie tytułowego owocu.
Bo teksty Fabera są swojego rodzaju zakazanym owocem. Ich ugryzienie spowoduje trwałą zmianę w naszym sposobie postrzegania rzeczywistości. Autor jest bowiem mistrzem gloryfikowania szczegółu i nadawania mu całego wachlarza rozmaitych znaczeń. Opowiadania tworzące zbiór niosą w sobie atmosferę niepokoju i zagadki. Każde z nich wymusi na czytającym zadumę nad opisaną sytuacją. I chociaż kilka zakończeń daje dowód na to, iż Faber mistrzem tego elementu w swojej prozie nie jest (co udowodnił także w powieściowej historii „Pod skórą”), jest to jednak zbiorek o dużej wartości poznawczej (szczegółowo i ciekawie zaprezentowane realia obyczajowe XIX-wiecznej Anglii) i literackiej.
Siedem tekstów prezentuje bardzo różny poziom. Są tu próby fascynującej psychodramy („Clara i Pan Szczur”) i opowiadania budujące przekonujące i wyraziste obrazki z życia, w których czytelnik niejako się zanurza - jest obecny przy bohaterach, przygląda im się tak uważnie, iż jest w stanie policzyć zmarszczki na ich twarzach („Boże Narodzenie na Silver Street” oraz tytułowe „Jabłko”). Mamy tekst groteskowy i humorystyczny, który próbuje rościć sobie prawa do miana egzystencjalnego traktatu („Jak panu Bodleyowi dokuczyła mucha”). Mamy także opowiadanie zupełnie w tym zbiorze niepotrzebne, tworzące wrażenie zbędnego balastu, dopisania na siłę ze wskazaniem, iż bezpośrednio nawiązuje do wspominanej już przeze mnie powieści („Lekarstwo”). Jest także literacki szkic socjologiczny, budowany przez społecznie zaangażowane opowiadanko „Czekoladowe serduszka z Nowego Świata”. Najciekawszym i chyba najlepszym warsztatowo tekstem jest „Chmara kobiet w wielkich kapeluszach” zamykająca zbiór i budująca pomost między XIX-wiecznym światem a współczesnością, między literacką fikcją a biografią samego autora.
Nie wiem, jak bym odebrał „Jabłko”, gdybym przeczytał „Szkarłatny płatek i biały”. Wiem jedno – teraz już na pewno nie przeczytam tej powieści, a Faber mógłby bez problemu bronić swoich pisarskich umiejętności nadając bohaterom imiona zupełnie niezwiązane z powieścią. Dla mnie „Jabłko” nie jest żadnym „powrotem bohaterów” z głośnej powieści, o jakim czytam już na okładce (WAB, 2007). To mocno niedopracowany, ale fascynujący zbiór obyczajowych i okraszonych pikanterią kadrów ukazująych postacie, którym bez większego wyrzutu sumienia zagląda się do życia przez ich okna.