WICEKRÓL OUIDAH, Bruce Chatwin - Książka - Księgarnia Mareno.pl

Promocje  |  Nowości  |  Bestsellery  |  Zapowiedzi
Szukaj w sklepie:
Twój koszyk jest pusty

Bruce Chatwin

WICEKRÓL OUIDAH


Autor: 
Bruce Chatwin
Liczba stron: 
144
Rok wydania: 
2007
Wydawnictwo: 
ŚWIAT KSIĄŻKI
ISBN: 
8324703888
Nazwa serii wydawniczej: 
Lemur
Okładka: 
miękka
Wymiary: 
12.5x20

 
- powieść przygodowa z akcją w Brazylii i Afryce na początku XIX wieku- brazylijski bandyta staje się wicekrólem Dahomeju- ekranizacja Wernera Herzoga pt. Cobra Verde z Klausem KinskymPoszukiwacz złota i bandyta o pseudonimie ?Cobra Verde?, wysłany do Afryki na pewną śmierć ? po czarnych niewolników, nieoczekiwanie zyskuje zaufanie szalonego króla Dahomeju. Tam może wreszcie zrealizować swe nieokiełznane ambicje?Arcydzieło przedwcześnie zmarłego pisarza, pełne zdumiewających zdarzeń, egzotycznych miejsc i rozbuchanych namiętności.
 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Przeczytaj noty wydawców

 
 
 
 

Szczególnie polecamy:
 

Zdjęcie produktu: Saga. Zapomniany Ogród: Synowie Diny
Saga. Zapomniany Ogród: Synowie Diny
miękka
Merete Lien

cena   9.90 zł

Wysyłka 24h
Zdjęcie produktu: Panna z dobrego domu
Panna z dobrego domu
twarda
Candace Camp

cena   31.49 zł

Wysyłka 3-5 dni
Zdjęcie produktu: Córka morza. Tom 9
Córka morza. Tom 9
miękka
Trine Angelsen

cena   9.99 zł

Wysyłka 24h
 

 
Polecamy również

Raija ze Śnieżnej Krainy: Chłodny blask
cena 
9.90 zł




Hannah. Tom 40
cena 
4.99 zł




Hannah. Tom 39
cena 
4.99 zł




Hannah. Tom 38
cena 
4.99 zł




 
 
Noty wydawnicze:
 
Bruce Chatwin (1940-1989) - jeden z najpopularniejszych współczesnych pisarzy brytyjskich. Błyskotliwą karierę w domu aukcyjnym Sotheby's zakończył, zostawiając wiadomość: "Wyjechałem do Patagonii". Debiutował rewelacyjnie przyjętą książką "In Patagonia", po której ukazały się właśnie "Wicekról Ouidah" i "On the Black Hill". Wyprawa do Australii zaowocowała najdojrzalszą bodaj książką, "The Songlines". Ostatnią jego minipowieścią był "Utz".

Powieść "Wicekról Ouidah" została przeniesiona na ekran przez Wernera Herzoga. W zapierającym dech w piersiach filmie "Cobra Verde" w rolę handlarza niewolników Francisa Manoela da Silvy wcielił się Klaus Kinsky.


Na początku XIX wieku ubogi Brazylijczyk Francisco Manoel da Silva popłynął do Dahomeju z zamiarem zbicia majątku na handlu niewolnikami. Uzbrojony wyłącznie w niezłomną wolę, doszedł w Ouidah do bogactwa i zaprzyjaźnił się z szalonym, chimerycznym królem. Przyjaźń ta była najeżona niebezpieczeństwami, a da Silva, choć o tym marzył, nigdy nie zdołał powrócić triumfalnie do Brazylii. Stal się założycielem niezwykłej dynastii. Rzesza Mulatów noszących nazwisko da Silva sprawiła, że ponad sto lat później głowa rodu jest nadal otaczana czcią na przyczółku Brazylii w Afryce...


"»Wicekról Ouidah« to »Jądro ciemności« Conrada oglądane przez mikroskop".
"The Atlantic Monthly"

"Bruce Chatwin jest jedynym współczesnym pisarzem brytyjskim, do którego książek wracam".
Susan Sontag

[Świat Książki, 2007]
 
 
Recenzje:
 

dodał: adas
2008-04-22 00:00
Burzliwa współpraca Wernera Herzoga z Klausem Kinskim przyniosła pięć filmów. Jedno arcydzieło, dwa obrazy wielkie i dwa mniej udane. Wśród tych ostatnich jest "Cobra Verde", opowieść o brazylijskim handlarzu niewolników próbującym w drugiej połowie XIX wieku, czyli epoce światowego abolicjonizmu, odtworzyć tradycyjny szlak handlowy do wybrzeża Afryki. Nie jest to film dobry - panowie byli już sobą wzajemnie znużeni, a i fabuła tym razem nie przynosiła nic odkrywczego.

Dlaczego więc o nim piszę? Bo, jak się okazuje, "Cobra Verde" jest ekranizacją książki Bruce'a Chatwina, rzecz jasna "Wicekróla Ouidah". Nie miałem o tym pojęcia. Więcej, zabierając się do czytania byłem przekonany, że to relacja z podróży czy też zbiór esejów. Nawet kadr z filmu na okładce mnie nie zastanowił. Mamy do czynienia z powieścią. I to z powieścią bardzo dobrą. Przewyższającą film o kilka klas. Herzog "wyciął" z książki jeden wątek i, niestety, niemiłosiernie go spłycił. A "Wicekról Ouidah" ma do zaoferowania znacznie więcej.

Powieść zaczyna się nie, jak by się można spodziewać, na statku niewolniczym, a w niepodległym Beninie lat 70. XX wieku. Potomkowie handlarza niewolników spotykają się na corocznym zjeździe rodzinnym. Familia da Silva zjeżdża się z kilku sąsiednich państw, a pojęcie o tym, jak jest liczna, może dać następujące zdanie: "Umierając w 1857 roku zostawił sześćdziesięciu trzech synów Mulatów oraz nieznaną liczbę córek"[1]. Dom Francisco ma wśród potomków status świętego, jego czasy są wspominane jako najlepszy okres w historii rodziny, a oni sami, "chociaż utracili znajomość języka portugalskiego, nazywali siebie Brazylijczykami. Ludzi zaledwie o odcień ciemniejszych od siebie określali mianem czarnych"[2]. Notabene "Brazylia" nabiera w powieści wielu różnych znaczeń, czasem naprawdę zaskakujących, a to książka w równej mierze o Afryce, jak i o niej.

Murzyni czczący białego, który w najlepszym okresie wysyłał po kilkadziesiąt statków rocznie do Brazylii... Dziwny obrazek. Ale jakże typowy dla tej książki, w której "nowe" miesza się ze "starym". Plemienny świat upada pod wpływem "polityki kanonierek", a i ludzie Zachodu się cywilizują, choćby po to, by w cylindrach błyszczeć na liberalnych salonach. Nagle to, co kilka lat wcześniej przynosiło szacunek i bogactwo, dziś staje się powodem do wstydu. I nie chodzi o prawdziwą refleksję moralną, po prostu rasizm przyjmuje nowe formy, tak w Afryce, jak i na Zachodzie. No i zmienia się sytuacja biznesowa, plantacje już nie przynoszą aż takich korzyści. Bardziej można się dorobić gdzie indziej.

Paradoksalnie największą słabością powieści jest... główny bohater. Chatwin zbyt łatwo mu wybacza i - podoba mi się dwuznaczność tego określenia - wybiela. Francisco Manoel da Silva rzeczywiście stał między dwoma obcymi mu, a potężnymi siłami. Z jednej strony miał króla Dahomeju, władcę bezwzględnego i skrępowanego tradycją, z drugiej brazylijskich arystokratów, równie okrutnych, za to bezpiecznie skrytych za zasłoną hipokryzji. Jednak nawet nuworysz nie jest zwolniony od odpowiedzialności za własne czyny. Nie rozgrzesza go "trudne dzieciństwo" (naprawdę!) na pustkowiach sertão ani klęska poniesiona na starość.

Kiedy pisarz z z Północy, krainy śniegów i lodu, bierze się za egzotykę, mogą się włączyć lampki ostrzegawcze. Ale Chatwinowi wierzę na słowo. Zbyt dobrze pisze, by się zastanawiać, czy pisze prawdę. Zamienia słowa w obrazy...



---
[1] Bruce Chatwin "Wicekról Ouidah", tłum Paweł Lipszyc, wyd. Świat Książki, Warszawa 2007, str. 10.
[2] Ibidem, str. 11.

 
 
 


Dla klientów Moje konto Warunki zakupów Warto odwiedzić O firmie
rss