Dżuma, Camus Albert - Książka - Księgarnia Mareno.pl

Promocje  |  Nowości  |  Bestsellery  |  Zapowiedzi
Szukaj w sklepie:
Twój koszyk jest pusty

Camus Albert

Dżuma


Autor: 
Camus Albert
Liczba stron: 
200
Nr wydania: 
20
Rok wydania: 
2008
Wydawnictwo: 
PIW
ISBN: 
978-83-06-03068-6
Okładka: 
miękka
Wymiary: 
14.4x20.4

 
Ten produkt jest dostępny od zaraz
Jeśli w dzień roboczy do godz. 16:00 zamówisz ten produkt to wyślemy Ci go jeszcze tego samego dnia! Dotyczy płatności on-line lub za pobraniem i dostawy kurierem.
cena  22.49 zł
Wysyłka 24h
Do Koszyka
lub zarejestruj się
żeby kupować 1 kliknięciem
 
Nowe wydanie jednej z najbardziej popularnych powieści tego autora i cenionej lektury dla uczniów szkół średnich. Jest ona napisana w formie kronikimającej obrazować epidemię dżumy w Oranie w 194... roku. Za pomocą tej metafory autoroddaje tragedięludzi, którzy poddani są jakiejkolwiek formie uwięzienia, przez co jej treść zyskuje uniwersalny charakter.
 
 
Szczególnie polecamy Aby dodawać recenzje proszę się zalogować.
Poleć znajomemu Przeczytaj noty wydawców

 
 
 
 

Szczególnie polecamy:
 

Zdjęcie produktu: Plotkara t. 3. Chcę tylko wszystkiego
Plotkara t. 3. Chcę tylko wszystkiego
oprawa broszurowa
Cecily von Ziegesar

cena   18.99 zł

Wysyłka 24h
Zdjęcie produktu: Cień wiatru
Cień wiatru
miękka
Zafon Carlos Ruiz

cena   26.99 zł

Wysyłka 3-5 dni
 
Polecamy również

Naznaczona wyd.ii
cena 
26.99 zł




Good night Dżerzi
cena 
32.49 zł




 
 
Noty wydawnicze:
 
Niemal natychmiast po premierze „Dżumę” (1947) okrzyknięto jedną z najbardziej humanistycznych książek w historii literatury. Równie szybko dostrzeżono w niej nie tylko reminiscencje wojennych doświadczeń pisarza, ale i uniwersalną opowieść o naturze człowieka. Paradoksalnie, kronikarska relacja z fikcyjnej epidemii dżumy pustoszącej algierski Oran w latach 40. XX w. pełna jest wątpliwości i pytań o naturę zła i zasadność wyborów etycznych, które nie ustają nawet po opanowaniu choroby. Bohaterowie powieści, mieszkańcy odciętego od świata portowego miasta, przyjmują różne postawy w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Od pełnego poświęcenia lekarza Rieux, bez względu na konsekwencje leczącego pacjentów, przez widzącego w zarazie karę boską i dotkniętego kryzysem wiary jezuitę Paneloux, po handlarza Cottarda, liczącego, że dzięki epidemii uniknie kary za nadużycie.

Jak żyć w świecie, w którym zło i absurd są wszechobecne i niezniszczalne („bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika”)?- pyta Camus. I odpowiada postacią doktora Rieux, który podejmuje heroiczną walkę, mimo iż wie, że „zwycięstwa będą zawsze tymczasowe” i być może okupione najwyższą ceną. Ale tylko w ten sposób człowiek może ocalić człowieczeństwo i nadać sens swojej egzystencji.

W 1992 r. „Dżumę” zekranizował Luis Puenzo. Reżyser filmu (z udziałem m.in. Williama Hurta) przeniósł akcję z Oranu do Ameryki Południowej.

[Mediasat Poland, Kraków 2005 - Kolekcja Gazety Wyborczej]
 
 
Recenzje:
 

dodał: lusinka1992
2007-12-09 00:00
W dzisiejszych czasach, gdy nosimy na swych barkach brzemię dwudziestu wieków, trudno jest artystom stworzyć coś oryginalnego i ciekawego. Często, nierzadko nieświadomie, powielają wykorzystane już wzorce, nie wnosząc do literatury nic nowego. Jednak problem ten nie dotyczy książki Alberta Camusa pt. "Dżuma", która podbiła moje serce nieuchwytnym urokiem, czarem oraz sugestywnością przekazu. Na długa pozostanie ona w mojej pamięci.

Akcja tej niezwykłej powieści toczy się w Oranie, w 194. roku i stanowi relację z dziesięciu miesięcy zmagań miasta z epidemią dżumy. Autor skupia się przede wszystkim na przedstawieniu postaw, jakie ludzie przyjmują w obliczu zaglądającego im w oczy zagrożenia. Dzięki celowej niekonsekwencji i sprzecznościom (np. w jednym miejscu Oran określono jako nudny, szary i pospolity, by kilka stron dalej opiewać jego malowniczość), dzieło można odbierać jako parabolę - chorobę utożsamiać z ogólnym pojęciem zła, a ludzi z nią walczących jako buntujących się wobec porządku świata, niegodzących się na przemoc i krzywdę innych. Jest to pogląd egzystencjalizmu na sens bytu i cel człowieczeństwa, którego Camus był zwolennikiem i przedstawicielem.

Dla pisarza ważni są przede wszystkim ludzie. Znajduje to odzwierciedlenie w przykładaniu szczególnej wagi do bohaterów.

Niewątpliwie postacią najważniejszą (pod koniec dowiadujemy się, że jest także narratorem) możemy nazwać doktora Rieux. Ten wyglądający na 35 lat mężczyzna cechuje się niezłomnością charakteru, mocnym kręgosłupem moralnym, spokojem i opanowaniem. Wie, że zwycięstwo nad chorobą nie jest możliwe, podejmuje jednak rzuconą przez nią rękawicę, stając do nierównego boju. Nie traktuje jednak tego wezwania jako czegoś nadzwyczajnego - swe zaangażowanie tłumaczy obowiązkiem zawodowym.

Aby uwiarygodnić obraz sytuacji, autor zastosował ciekawy zabieg artystyczny. Otóż zamieścił dwie niezależne relacje osób uczestniczących w wydarzeniach. Dzięki temu zdarzenia zostały ukazane obiektywnie i dokładnie. Drugim narratorem w tekście jest Jean Tarrou - mieszkający w hotelu bogacz, uprzejmy i towarzyski. Podobnie jak Rieux, za najwyższą wartość uznaje człowieka.

Ogólnie rzecz biorąc, bohaterowie są przedstawieni w dobrym świetle, w myśl przyświecającej Camusowi myśli, że ludzie są raczej dobrzy niż źli, a więcej ich cech zasługuje na podziw, niż na pogardę. Zdecydowana większość ofiarnie pomaga zarażonym i podejmuje działania na rzecz zapobiegania rozprzestrzenianiu się epidemii. Jedyna postać, która nie wzbudziła mojej sympatii (nie będę chyba w tym względzie oryginalna), to oszust i przestępca Cottard. Jemu dżuma była na rękę, cieszył się z jej trwania, nie mając na uwadze milionów ofiar umierających w mękach.

Jeśli miałabym się utożsamić z jakąś postacią, byłby to niewątpliwie Raymond Rambert. Jestem pewna, że tak jak on z początku walczyłabym o możliwość ucieczki z miasta (ucieczki od zła), aby później wszystko przemyśleć, uspokoić wewnętrzną rozpacz i rozpocząć walkę. Tak jak on, chcę być także dziennikarzem. No i nie jestem tchórzem (przynajmniej tak mi się wydaje).

Postępowanie postaci książki wpłynęło na moje poglądy. Pogodziłam się z tym, że konieczne jest istnienie zła, aby móc się z nim nie zgadzać i okazać wewnętrzną siłę.

Często zdarza się w największych nawet dziełach (patrz Tolkien), że obecność przydługawych opisów zniechęca całkowicie do czytania. Tutaj tego problemu nie ma, wszystkie elementy formy występują w doskonale wyważonych proporcjach. Styl wymaga skupienia i pewnego erudycyjnego przygotowania od czytelnika. Kiedy jednak podejmiesz wysiłek zmierzenia się z tym nie najprostszym dziełem, dojdziesz do przekonania, że po stokroć było warto...

Reasumując: polecam powieść wszystkim, którzy chociaż raz zastanawiali się nad sensem życia, koniecznością wojny, zła. Jeśli myślenie nie jest ci obce, a głowa nie służy tylko do noszenia na niej czapki, zachęcam cię do przeczytania.


dodał: Moavija
2007-02-11 00:00
W życiu wiele zdarzyć się może. Nie napiszę, że wszystko, bo tego nie wiem. Spotykają nas przyjemne rzeczy, jak i te mniej dobre, a czasami wręcz tragiczne. Książka Camusa porusza jak najbardziej ten drugi aspekt. Jest tu mowa o tragedii, która dosięgła „współobywateli” miasta Oran. I najważniejsze jest nie to, że epidemia dżumy zabija każdego dnia mnóstwo osób, ale to, jak wygląda życie w społeczeństwie w tak trudnych okolicznościach.

Jest to oczywiście powieść paraboliczna, czyli nie można się skupić jedynie na epidemii, jej przyczynach i skutkach, ale na tak zwanym „drugim dnie”. Można powiedzieć, że nawiązuje ona do sytuacji z wojny, gdy ludzie uwięzieni są przez okupanta. Tutaj rolę okupanta pełni dżuma. Dżuma może być również metaforą po prostu czegoś okropnego, złego, nieprzewidywalnego, co może spotkać ludzkość lub konkretną jednostkę. Jednak autor opisuje tu współżycie ogółu mieszkańców miasta i charakteryzuje ich na podstawie kilku kluczowych bohaterów.

Mnie najbardziej zaintrygowała postać Cottarda, osoby, która była zadowolona z rozprzestrzeniania się choroby. Bohater ten miał coś na sumieniu i obawiał się kary za swoje czyny. Groziło mu prawdopodobnie więzienie. Po wybuchu dżumy wszyscy znaleźli się w więzieniu, którego granice wyznaczały mury miasta. Był on zadowolony, bo nie stał się jedynym uwięzionym. Tak jest również w życiu. Nie lubimy być jedynymi, którzy dźwigają ciężar. Jest nam łatwiej, gdy komuś obok również nie jest łatwo. Nie lubimy sami topić się w nieszczęściu.

W książce tej odnajdujemy też wiele mądrych sentencji, które może i nie są w jakiś sposób odkrywcze, ale nie można zarzucić im banalności i patosu, który cechuje (moim skromnym zdaniem) prozę Paulo Coelho.

„Jedyny sposób, żeby ludzie byli razem, to zesłać im dżumę”* – te słowa ilustrują po części sytuacje przedstawione w utworze. Obywatele miasta stali się nagle więźniami dżumy. Nie wiedzą, kto z nich będzie jej kolejną ofiarą. Nie wybiegają w przyszłość. Żyją swą tragiczną teraźniejszością. Epidemia ich łączy, mają podobne odczucia, obawy, żale. Teraz naprawdę się rozumieją. Rozumieją się bez słów, bo rozmawianie o tym nie jest dla nich najważniejsze.

Uważam, iż jest to powieść bardzo dobra. Czytałam ją z zapartym tchem, choć momentami stawała się przewidywalna. W mojej wypowiedzi nie poruszyłam oczywiście wszystkich jej problemów, a można wydobyć z niej na pewno i „trzecie dno”. Polecam „Dżumę” każdemu, bo warto ją poznać. Naprawdę!


---
* Albert Camus, "Dżuma", przeł. Joanna Guze, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2005, str. 128.


dodał: hankaa
2006-11-08 00:00
Opowieść o pewnym mieście i lekarzu, który pewnego dnia odkrywa bakcyl dżumy w tymże mieście. Podejmuje działania, miasto zostaje odseparowane, ludzie odizolowani od świata. Przez kolejne strony czytamy o zmaganiach ze śmiercią, z sensem istnienia, o walce - z nadzieją i wiarą, że mieszkańcy miasta nie wyginą, że ktoś przeżyje, że bakcyl zostanie zwyciężony. Jest to czasami aż nudne i monotonne, ale sens powieści jest głęboki i godny poświęcenia mu uwagi. Książka posiada wiele bogatych portretów psychologicznych, zaczynając od samego lekarza, przez księdza czy też zwykłych ludzi, najczęściej samych chorych.

Książka jest pełna śmierci, śmierci ludzi niczemu nie winnych, chcących żyć. Pokazuje także mechanizmy reagowania na walkę z chorobą, na samą chorobę, na izolację od świata. Jest to ciekawe zsumowanie ogromnej ilości wizerunków życia, walki o przetrwanie.

Jako lektura szkolna "Dżuma" jest trochę ciężka, zbyt alegoryczna. Ale jako lektura taka dla siebie książka jest świetna. Jest refleksyjna, głęboka, alegoryczna. Polecam do przeczytania i przemyślenia.


dodał: Ala
2004-09-16 00:00
Książka opowiada o wydarzeniach w Oranie, fikcyjnym mieście w Algierii nad Morzem Śródziemnym. Wybucha tam niezwykła, przez nikogo nieprzewidziana, epidemia dżumy. Podobnie jak w obliczu każdego innego zła, społeczność miasta zostaje wystawiona na swoistą próbę. Jest to próba przede wszystkim ich charakterów, tego, na ile są tak naprawdę ludźmi, ich odwagi i odpowiedzialności za siebie i za innych.

Opis życia w Oranie chwilami wygląda jak opis życia w okupowanym mieście. Wiadomo, że jest dżuma, ale trzeba z tym żyć. Powstają pewne niedogodności, miasto zostaje odcięte od świata, stopniowo zmienia się w wielkie więzienie, wprowadzane są restrykcyjne przepisy, stan niemalże wojenny. A ludzie? No właśnie. Niektórzy tęsknią do tych, którzy wyjechali pozornie na krótko w podróż i teraz wrócić nie mogą, kontakt się urwał, a tęsknota doskwiera coraz bardziej aż do chwili, gdy człowiek przyzwyczai się do tego, tak jak do wszystkiego innego. Tworzy się podziemie, kontrabanda towarów z zewnątrz, przemycanie ludzi na zewnątrz, powszechne niezadowolenie, szturmy na bramy, pożary wywoływane przez oszalałych ludzi, myślących, że ogniem zabiją dżumę, rosnące bezrobocie i problemy społeczne, problemy z grzebaniem coraz liczniejszych zmarłych. Solidarność ludzi z jednej strony, samotność człowieka z drugiej. Ujawniają się różne ludzkie postawy. O dziwo są tacy, którzy dżumę uważają za coś dobrego, ponieważ całe zamieszanie z nią związane ocaliło ich od normalnej rzeczywistości i od przyszłości, która czekałaby ich, gdyby wypadki toczyły się normalnie. Tak naprawdę choroba nie rzuca się bardzo w oczy. Cały czas wiadomo, że jest, że trwa, że zbiera plon coraz obfitszy. Ale ona jest jakby tylko pretekstem do tego, by pokazać ludzi niezadżumionych, ich rozterki i zachowania. Ludzie umierają w domach i szpitalach, ale nie to jest przedmiotem opisu ani akcji, tylko jakieś drobne wzmianki o tym znaleźć można na niewielu stronicach powieści. Dżuma jest gdzieś obok. My, czytając, widzimy tylko ludzi, miasto wyklęte, odosobnione, samotne ze swoją chorobą. Tylko że tutaj to dżuma dyktuje warunki, rozdaje wyroki życia i śmierci, jakieś dziwne fatum wisi nad każdym mieszkańcem Oranu.

Kilka słów chciałabym poświęcić ważnemu przy lekturze tej książki (jak i innych Camusa) zagadnieniu - absurdowi. Wydaje się, że najbardziej w "Dżumie" absurdalne jest zło, czyli sama dżuma. Można by też twierdzić, że dżuma jest źródłem absurdu, sama nim w swej istocie nie będąc. Ale absurdalne może też być codzienne życie niektórych bohaterów, jak choćby Josepha Granda piszącego całe niemal życie pierwsze zdanie przyszłej powieści, czy starego astmatyka, dla którego całe życie to przesypywanie grochu z garnka do garnka. Absurdalne jest zachowanie Cottarda wobec dżumy, która jest dla niego wybawieniem. Absurdalna jest śmierć tylu niewinnych ludzi. Zresztą nie tylko śmierć - życie w Oranie jest bez sensu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy może się ono zakończyć. Jak można planować przyszłość, nie będąc pewnym jutra? Na przykładzie dżumy widać to aż nazbyt wyraźnie. Choroba nie wybiera, nie ma żadnych względów, nie da się jej przekupić ani zjednać, wszyscy są wobec niej równi. Ale ta równość tutaj to niesprawiedliwość, to sprzeniewierzenie się rozumowi, którym nie da się wytłumaczyć śmierci niewinnego dziecka. Gdzie może być sens, gdy życiem rządzi przypadek? Nie ma uzasadnienia absurdu nigdzie, ale nie można się nań godzić – chciałby zapewne powiedzieć Camus.

Bohaterowie dżumy podejmują walkę, działają, pracują dla dobra społeczności, choć mają świadomość, że niewiele mogą w gruncie rzeczy zdziałać, że dżuma przyszła nieproszona wtedy, kiedy jej się podobało i że tak samo odejdzie – wtedy, kiedy jej się spodoba. Cofanie się epidemii nie jest ich zwycięstwem, tylko upragnionym końcem tej szczególnej okupacji, wycofaniem się zła. Zło, gdy zaczyna rządzić, staje się absurdem. Porządek świata się odwraca, przestają obowiązywać dotychczasowe kodeksy. Wszystko jest na opak i trudno cokolwiek przewidzieć. Dotychczasowy sposób myślenia, racjonalne podejście do świata, stara etyka i prawa moralne, nagle przestają mieć rację bytu. Jedyne, co można zrobić, to stanąć naprzeciw złu, zawsze po stronie "ofiar", tak jak chciał Tarrou, i stawić mu czoło mimo świadomości beznadziei walki, zbuntować się i w ten sposób uratować swoją autentyczność, swoje "ja". Nie dać pochłonąć się przez wszechobecny absurd egzystencji to zauważyć ten absurd i – nie zgodzić się z nim.

"Dżuma" jest jedną z moich ulubionych książek, jedną z tych nielicznych, do których chciałoby się zawsze powracać. Gorąco polecam.


dodał: Magi
2004-06-23 00:00
Książka jest swoistym studium budującego się strachu i paniki wśród ludności odciętego od świata miasta. Autor, dzięki ograniczeniu przestrzeni, mógł skupić uwagę na kolejno następujących po sobie etapach zachowania ludzi w obliczu zarazy. Od złodziejaszków i krętaczy, którzy zwęszyli zarobek np. na przemycaniu ludzi przez mury miasta, poprzez urzędników niezwruszenie pilnujących przepisów i obowiązków, ludzi przyjezdnych, uwięzionych z dala od rodziny po lekarzy walczących o zdrowie i życie chorych. Ciekawe jest zwłaszcza to, jak bardzo zmieniała się postawa każdego z nich. Ludzie, którzy początkowo wierzyli, że potrwa to krótko, potem panicznie bali się, by w końcu przywyknąć do sytuacji. I tak naprawdę trudno powiedzieć, która postawa była gorsza.

Poza aspektami czysto społecznymi autor zwraca też uwagę na losy kilku konkretnych bohaterów, ukazując ich przemyślenia i przeżycia. Sprawia to, że książka, mimo iż dość trudna, staje się bardziej przystępna.

Gorąco polecam!

 
 
 


Dla klientów Moje konto Warunki zakupów Warto odwiedzić O firmie
rss