Ryszard Kapuściński
Szachinszach
Autor: Ryszard Kapuściński
Liczba stron: 164
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Czytelnik
ISBN: 978-83-07-03115-6
Okładka: oprawa twarda
Wymiary: 13x20.5
Wydanie XVI. Obraz panowania i upadku szacha Iranu Mohammeda Rezy Pahlaviego. Fascynujący reportaż ukazuje kluczowy konflikt końca XX wieku między odgórną rewolucją, usiłującą wprowadzić "nowoczesność", a kontrrewolucją fanatycznego integryzmu muzułmańskiego ajatollaha Chomeiniego. "Chciałem opisać ludzi, ich mentalność, sposób odczuwania świata. Doświadczenie nauczyło mnie bowiem, że z każdego punktu naszej planety świat widać inaczej - człowiek, który mieszka w Europie, widzi ten świat inaczej niż człowiek, który mieszka w Afryce. Bez próby wejścia w te inne sposoby widzenia odczuwania i opisywania, nic z tego świata nie zrozumiemy." - Ryszard Kapuściński.
Poleć znajomemu:
Szczególnie polecamy:
Rio Anacondaoprawa twarda
Wojciech Cejrowski
cena
39.99 zł
Wysyłka 48h
Polecamy również
cena
34.49 zł
Recenzje:
dodał: dot59
2007-02-16 00:00
Kiedy w Iranie upadała monarchia, nie interesowałam się polityką zagraniczną na tyle, by mieć o tej sprawie własne zdanie. Pamiętam tylko, że trochę żal mi było tego sympatycznego pana w bogato szamerowanym mundurze, jego pięknej żony i uroczych dzieci; gdyby nie ciemniejsza karnacja, nie różniliby się niczym od europejskich rodzin królewskich, lecz w odróżnieniu od tamtych musieli udać się na wygnanie, znienawidzeni przez swoich poddanych. To nie oni budzili moją nieufność, tylko brodaci mułłowie z płonącymi ogniem fanatyzmu oczami, tylko ten tłum, który za ich namową zapragnął zniszczyć wszystko, co w Iranie było nowoczesne i obce…
Los zrządził, że po latach najpierw przeczytałam wstrząsającą relację irańskiej intelektualistki* o tym, jak zaślepieni bojownicy rewolucji w imię obrony narodowej i religijnej tożsamości dokonywali dzieła równie strasznego, jak hiszpańska inkwizycja, tłamsząc wszelkie oznaki postępu i wolnej myśli, niszcząc psychicznie i fizycznie każdego, u kogo dopatrzyli się choć śladu związku z nienawistną kulturą Zachodu. A dopiero potem – książkę jednego z najwspanialszych reporterów naszych czasów, który swoim rodakom – z początku fizycznie, później już tylko mentalnie uwiązanym w zaścianku Europy – pokazywał i objaśniał odległe regiony świata: Amerykę Południową, Afrykę, Azję.
Wtedy, po rewolucji, spędził w Iranie wiele dni, a może tygodni, usiłując z przypadkowych obrazów i rozmów poskładać wytłumaczenie tego, co się stało. Zrobił to także i dla mnie – żebym dwadzieścia parę lat później zrozumiała, że ten elegancki, uśmiechnięty monarcha prócz zachodniej ogłady miał w sobie nieprzebrane pokłady wschodniej próżności i despotyzmu, i nie wiadomo skąd wziętej nonszalancji; że jego plan ucywilizowania Iranu nie wynikał z chęci uraczenia poddanych dobrodziejstwami postępu, lecz z chorych mocarstwowych ambicji, nieopartych na żadnych realnych podstawach; że dla pokazania światu tej eleganckiej fasady i utrzymania jej w stanie niemal nienaruszonym przez ponad 30 lat konieczne było utworzenie przerażającej sieci bezpieczeństwa wewnętrznego, wychwytującej i eliminującej wszystkich przeciwników panującego porządku… A my tutaj współczuliśmy zrzuconemu z tronu szachowi, bo dla nas niepojęte było, żeby monarcha mógł działać przeciwko własnemu narodowi, bo jedyne w naszej historii przykłady, gdy lud występował przeciwko władcy, dotyczyły obcych uzurpatorów, którzy pozbawili nasz kraj nazwy, chcieli mu odebrać historię i język – a Reza Pahlavi przecież niczego takiego swoim rodakom nie zrobił…
Opowieść o karierze i upadku jedynowładcy Iranu jest – jak zawsze u Kapuścińskiego – pretekstem do szerszego ukazania tła społecznego opisywanych wydarzeń i zastanowienia się nad mechanizmami rządzącymi historią, w tym przypadku nad kulisami rewolucji. Jakże oczywiste staje się teraz podobieństwo talibów do bolszewików i jakobinów – nie ze względu na przyświecające im idee, którym przecież w każdym wypadku trudno odmówić pewnej słuszności, lecz na rozpaczliwą zajadłość, z jaką przykładali się do wyrywania z korzeniami najdrobniejszych reliktów starego porządku, zmieniając się niepostrzeżenie z obrońców uciśnionych w prześladowców i katów…
Niezależnie od ujęcia tematu, mój podziw budzi niezmiennie sama technika pisarska Kapuścińskiego, jednego z nielicznych autorów, których książki potrafię czytać po kilka razy nie tylko ze względu na treść, ale dla samego delektowania się stylem – w tym przypadku skromnym, miejscami niemal ascetycznym, niestroniącym od potoczności (bez obaw o wyjście poza granice dobrego smaku), i przy tym niesłychanie wyrazistym. Czy opisuje zdjęcie wycięte z gazety, czy przytacza zanotowaną na kartce rozmowę, widzę to wszystko, jakbym oglądała film dokumentalny. Te luźno zestawione sceny, zapiski, cytaty pozwalają rekonstruować rzeczywistość z perspektywy daleko szerszej niż jednolita, usystematyzowana narracja, odwzorowują naturalny tok postrzegania, nie zawsze zachodzący według schematu: „z prawa na lewo i od początku do końca”.
Nie znam innego autora, który z taką maestrią otwierałby mi okno na świat, gdziekolwiek ten świat jest.
_ _ _
* Azar Nafisi, "Czytając Lolitę w Teheranie", Świat Książki, Warszawa 2005.
dodał: Triskaidekafil
2005-07-23 00:00
Właściwie od tej książki zaczeło się moje wertowanie wszystkiego, co dotyczy tematyki Bliskiego Wschodu. Kapuściński opisuje w niej Iran za czasów panowania ostatniego Szacha - Rezy Pahlawiego. Prześledzimy całą jego historię - od przejęcia władzy w 1953 roku, przez lata jego rządów pełnych terroru, zaspokajania chorych ambicji i marzeń kosztem państwa i jego mieszkańców. Jego krwawa dyktatura doprowadziła do wybuchu rewolucji, na której czele stanął przywódca religijny - ajatollah Chomeini. Sam szach abdykował w 1979 roku.
Książkę szczególnie polecam zainteresowanym tematyką bliskowschodnią, jak również osobom interesującym się historią oraz światowymi dyktaturami.